1. Wiosenne obiady-najlepsze! 2. Naleśniki z nutellą i bananem-najlepsze! 3. Śniadanie do łóżka.
4. Poranny earl grey.
5. Przedpołudnie w łóżku-bo można. 6. Zestaw dnia. 7. Chwila na lekturę. 8. Zestaw dnia2.
9. OOTD. 10. Tym pachnę. 11. W końcu mój-Sunwashed! 12. Takie przesyłki.
13. Tea time! 14. Bajeczna paczka od Ministerstwa Dobrego Mydła. 15. Think Pink. 16. Świetna damska kolekcja Wólczanki!
17. Pierwsze polskie truskawki! 18. Pobudki w słońcu-lubię.
16 maja 2015
12 maja 2015
New In
W przeciągu ostatnich kilku tygodni przybyło mi trochę nowości. Nazbierała się tego garstka, część kosmetyków jest już w użyciu, ale zdecydowanie za wcześnie na ich recenzje, więc zebrałam je do kupy i pokażę Wam, czego w najbliższym czasie możecie spodziewać się na blogu. Każdy z tych kosmetyków bowiem na pewno się tu jeszcze bliżej pokaże. A więc bez zbędnego wstępu i gadania, zapraszam na prezentację nowości kwietniowych:)
Zacznę od całkowitych nowości w mojej pielęgnacji, mianowicie kosmetyków pochodzących z Ministerstwa Dobrego Mydła. Od kilku tygodni jest mi dane używać genialnych kosmetyków z marki, którą tworzą dwie siostry: Ania i Ula. Dziewczyny prowadzą mały sklep, ale niech nie zwiedzie Was wąski asortyment, który oferują. Znajdziecie tu naprawdę wyselekcjonowane, naturalne, ręcznie wyrabiane mydła, genialne oleje i kule do kąpieli. Wszystko oprawione jest w przepiękne, minimalistyczne opakowania i bardzo wysoką jakość, która jak widać, wcale nie musi iść w parze z ceną, bo u dziewczyn, za naprawdę genialny towar nie musimy płacić fortuny. Nie będę kopiować opisu marki Ani i Uli z ich strony, zapraszam Was serdecznie do ich sklepu online, gdzie wszystkiego dowiecie się z pierwszej ręki, ja od siebie mogę polecić wszystko, co do tej pory od Ministerstwa otrzymałam. A są to genialne dwa oleje, jeden z pestek śliwki,o cudnym marcepanowym zapachu, przeznaczony do pielęgnacji ciała i twarzy, a także włosów, genialnie koi podrażnioną skórę, nawilża, regeneruje i uelastycznia, drugi olejek z pestek malin działa równie wielofunkcyjnie, ale prócz nawilżających i regenerujących właściwości, ma również funckje antybakteryjne, zapobiega powstawaniu zaskórników czy krostek. Do tego słoiczek organicznego, nierafinowanego masła shea prosto z Ghany i dwa mydła, orkiszowe oraz ananasowe, i SPA w domu gotowe. Naprawdę-hit.
Prosto z Minti Shop przyjechała paczka, w której znalazły się nowe Essie w kolorach, na które od dawna miałam ochotę, Borrowed and Blue, Go Ginza oraz Lovie Dovie. Do tego wybrałam peelingującą pomadkę z Sylveco, o której już wiele dobrego słyszałam i czytałam, a także kolejną nowość, tym razem do włosów, mus unoszący włosy u nasady z profesjonalnej linii L'Oreal i tu przyznać muszę, że pokładam w tym musie duże nadzieje, zobaczymy, czy je spełni.
Prosto ze sklepu MAC przyjechały do mnie dwa produkty do makijażu. Różobrązer Baby Don't Go, który widziałam u Sylwii z Lacquer Maniacs i wyglądał genialnie, sprawdza się też fantastycznie i u mnie, jestem z niego bardzo zadowolona, oraz jedna z moich ulubionych mascar, Extended Play Gigablack Lash, do której wróciłam po przerwie, nie zmieniło to jednak mojego nastawienia do niej, nadal bardzo ją lubię, genialnie wydłuża rzęsy i świetnie je rozczesuje.
Sephora kusi letnimi makijażami od najlepszych marek, jedną z nich jest Dior, tu uległam cudownemu, pastelowemu lakierowi do paznokci z letniej kolekcji, w kolorze Sunwashed. Cudowny, rozbielony żółty, myślę, że na wiosnę i lato to strzał w dziesiątkę. Trafiłam również na korektor Chanel, który świetnie stapia się z cerą, nie przesusza jej i genialnie kryje niedoskonałości.
Korzystając z urodzinowej zniżki w sklepie Organique, nabyłam trzy sprawdzone i bardzo lubiane przeze mnie produkty. Po dwóch latach przerwy, wracam do serii czekoladowej. Peeling i masło z tej relaksująco-brązującej linii, to dwa hity, nie wiem dlaczego tak długą mieliśmy od siebie przerwę, oba produkty są po prostu fenomenalne, gorąco je polecam, do tego lekkie, ale bardzo skutecznie nawilżające i ujędrniające skórę mleczko z nasturcji i granatu i moje ciało jest gotowe na lato.
Ostatnią nowością jest maska-krem do suchych stóp z Tołpy. Nie miałam jeszcze okazji jej przetestować, ale liczę na to, że świetnie się u mnie sprawdzi i pomoże przygotować moje stopy na nadchodzący sezon Birkenstocków:)
I to wszystkie nowości! Czy coś szczególnie przykuło Waszą uwagę? O czym w pierwszej kolejności chcielibyście przeczytać w nadchodzących postach?
3 maja 2015
Snapshots of the Week 71
1. Jedna nowość i jeden ulubieniec. 2. Nowość w Rossmannie dla fanek Babydream. 3. Same cuda.
4. Niedzielny makijaż.
5. Domowe śniadanie, najlepsze. 6. Szparagi I like you! 7. Szparagowy nałóg cd. 8. Idealny prezent.
9. Wieczorem. 10. Czy można mieć ich za dużo? 11. Wiosenna szafa. 12. Prezenty małe i duże.
4. Niedzielny makijaż.
5. Domowe śniadanie, najlepsze. 6. Szparagi I like you! 7. Szparagowy nałóg cd. 8. Idealny prezent.
9. Wieczorem. 10. Czy można mieć ich za dużo? 11. Wiosenna szafa. 12. Prezenty małe i duże.
1 maja 2015
Kosmetyczni ulubieńcy kwietnia
Witam Was w pierwszy dzień maja, mam nadzieję, że pogoda sprzyja i u Was i pozwoliła Wam się cieszyć tym słonecznym dniem na świeżym powietrzu. Po spacerze w słońcu, wśród zieleni, lodach, gofrach i kawie ( bo więcej nie weszło!) zapraszam Was dziś na moich ulubieńców kwietnia.
Wyjątkowo w tym miesiącu pojawiło się w moich ulubionych kosmetykach miesiąca więcej kolorówki niż pielęgnacji, ale naprawdę, każdy dziś pokazany kosmetyk jest godny uwagi i wart zakupu. Zapraszam do lektury!
PIELĘGNACJA
Neutral Anti-perpisrant kupiłam po przeczytaniu recenzji na jego temat na blogu Iwetto. Iwetto, tak jak i ja, była wierna tylko i wyłącznie zielonej kulce Vichy, która faktycznie w moim przypadku, jako jedyny antyperpisrant była po prostu niezawodna. Skusiłam się zatem, zaciekawiona porównaniem Neutral do mojego ulubieńca i nabyłam go w Rossmannie za niecałe 15zł. Podpisuję się pod obietnicami producenta obiema rękoma! Dezodorant jest w kulce, całkiem bezzapachowy, nie zostawia białych plam na ciuchach i nie podrażnia skóry. Co najważniejsze, jego działanie jest genialne! Przez cały dzień chroni przed przykrym zapachem, mokrymi plamami i daje ogromny komfort. Mimo to, iż zielona kulka Vichy jest jeszcze w zapasie w mojej łazience, chwilowo poszła w odstawkę, Neutral rządzi!
Kiehl's Creamy Eye Treatment czyli osławiony już krem pod oczy z avokado marki Kiehl's, trafił do mnie dzięki Agacie z bloga Beautyicon (Agata, jeszcze raz bardzo dziękuję!). Krem sprawdza się u mnie wybornie, stosuję go i w porannej i w wieczornej pielęgnacji. Gęsty, bezzapachowy, nie podrażnia delikatnej okolicy oczu, pięknie nawilża, wygładza, pozostawiając delikatną warstwę ochronną na skórze, współgra z każdym podkładem czy korektorem, nie roluje się. Póki co chyba ideał w tej klasie pielęgnacyjnej!
MAKIJAŻ
Bourjois CC Cream to niekwestionowany ulubieniec całego miesiąca! Jestem tak oczarowana tym kremem CC, że całkowicie odstawiłam już mój ukochany podkład Vitalumiere Aqua od Chanel. Delikatny, dający bardzo naturalne wykończenie, posiada średnie krycie, które można stopniować. Pięknie wyrównuje koloryt twarzy, kolor doskonale stapia się z moją karnacją (posiadam kolor 32 Light Beige), trwa na buzi cały dzień, nie przesusza mojej skóry, nie podkreśla suchych skórek, delikatnie i subtelnie pachnie. Świetnie kryje wszelkie zaczerwienienia, co w moim przypadku jest bardzo ważne. Wykończenie satynowe, bez płaskiego matu, ale też bez zbędnego, sztucznego błyszczenia, po prostu efekt naturalnie zdrowej skóry. Jestem pod ogromnym wrażeniem, żałuję, że odkryłam go tak późno.
Maybelline Dream Touch Blush w kolorze 04 powrócił do mnie po dłuższej przerwie. Jego recenzja pojawiła się już na blogu, odsyłam do wyszukiwarki po lewej stronie bloga. Zapomniałam już, że ten kolor, chyba jak żaden inny, potrafi przepięknie odświeżyć twarz i dodać jej iście wiosennego rumieńca. Do tego kremowa konsystencja musu bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy, czy to palcami czy za pomocą pędzla, idealnie stapia się ze skórą i trwa na buzi długie godziny. Polecam.
Marc Jacobs Lolita jak tylko zobaczyłam tą paletę w zeszłym roku na amerykańskich i brytyjskich blogach, wiedziałam, że kiedyś musi być moja. Samo opakowanie, klasyczne, minimalistyczne urzeka, a kolory palety, delikatne i uniwersalne, idealnie wpisują się w mój gust. Od kilku tygodni paleta jest finalnie w moim posiadaniu i mogę śmiało powiedzieć, że nie jest to tylko piękny gadżet. Cienie są świetnej jakości, kolory pięknie ze sobą współgrają i nie ważne jaki makijaż nimi wykonamy, czy pastelowy dzienny, lub przydymiony, wieczorowy, oko wygląda przepięknie. Ogromny ulubieniec, na pewno nie tylko na kwiecień.
Essie Find Me An Oasis przyszła wiosna, wróciły pastele na paznokcie. FMAO pojawił się już na blogu (ponownie odsyłam do wyszukiwarki w pasku po lewej stronie bloga), ten rozbielony błękit jest chyba jednym z moich ulubionych essiaków ever. W kwietniu wędrował na moje paznokcie raz po razie, noszony po kilka dni (tak tak, trwałość Essie), zmywany, aplikowany znowu, przypominał mi, że wiosna, mimo kapryśnych kwietniowych dni, naprawdę już tu jest.
I to wszyscy moi ulubieńcy zeszłego miesiąca. Znacie któryś z tych produktów? Macie ochotę któryś z nich wypróbować?
Życzę Wam słonecznego i przyjemnego majowego weekendu!!











