7 października 2012

Snapshots of the week

Kolejny tydzień dobiegł końca i kolejna porcja zdjęć z mojego minionego tygodnia. 
Wszyscy gotowi na poniedziałek? :-)









6 października 2012

Lasting Finish by Kate

Jak mija Wam sobota? U nas pogoda bez zmian, czyli wietrznie i zimno, oczywiście deszcz nie przestaje padać od wczoraj. 

O kolekcji pomadek Kate Moss dla Rimmel słyszałam i czytałam już dawno. Wiem, że na rynek  wchodzi już ich kolejna kolekcja, tym razem w macie. W nowej kolekcji kolorów dla siebie nie znalazłam, ale w tej starej już owszem. Dopiero je kupiłam i jeszcze nie miałam okazji ich wypróbować na ustach, ale przygotowując dzisiejszego posta, paćkałam nimi na dłoni, aby zrobić swatche dla Was i po 5 min mój micel wcale tak łatwo ich nie zmył..więc mam nadzieję, że to zapowiedź świetnej trwałości tych pomadek :-) Konsystencję mają kremową, wykończenie satynowe. Trochę się wahałam nim je kupiłam, bałam się, że może nie będą trwałe, że może kolor nie będzie tak soczysty, jak przy tych droższych pomadkach.. jednak jak tylko je zobaczyłam w Rossmannie, wiedziałam, że muszę je wypróbować! Zwłaszcza, że kolory są dokładnie takie, jakich szukałam, a czerwień jest po prostu idealna. 







Jak widzicie, wybrałam czerwień nr 10 oraz fuksję  nr 02. Są naprawdę przepiękne! Opakowania klasyczne, dobrze wykonane, czarne z autografem Kate Moss ;-) Żadna tandeta. Mam nadzieję, że i pomadki takie się okażą:-) 
Czy miałyście już te pomadki, możecie coś o nich powiedzieć? 

Ponieważ kilka z Was pytało, co przyszło w mojej paczce z Bańki Mydlanej, dziś pokazuję:-) 
Arbuzowy szampon do włosów cienkich i delikatnych Tso Moriri, cukrowy peeling do ciała z malinami również Tso Moriri oraz regenerujący balsam do stóp Balm Balm. Wszystkie produkty oczywiście w 100% naturalne. Są Wam znane? 
Życzę miłego i weekendu! 

4 października 2012

I follow rivers


Jeszcze dwa dni temu pisałam Wam, że pogoda w Szczecinie bardziej przypomina wiosnę, a już dziś wszystko zmieniło się diametralnie i za oknem nic innego jak deszcz, wiatr i szara aura z niską temperaturą, która nota bene w ciągu kilku nadchodzących dni ma się jeszcze obniżyć:-( 


W związku z tą szarugą, kiepskim nastrojem i prześladującym mnie przeziębieniem, postanowiłam razem z kuzynką wybrać się do miejsca, które trochę poprawi nam humory- centrum handlowego:-) Ale mimo świateł, mnóstwa sklepów i muzyki na korytarzach galerii, humor pozostał ten sam..to już chyba ten okres, kiedy tylko kubek herbaty z cytryną i miodem, koc i dobra książka pomogą nam przetrwać jesień i ten ponury czas. 






Do mojej garderoby dołączyła spódnica z H&M oraz sweter z New Look. Humor zdecydowanie poprawiła mi paczka ze sklepu Bańka Mydlana, którą znalazłam po powrocie do domu. Co w niej, już nie długo na blogu. 

Lubicie jesień?

2 października 2012

Alterra Oil

Pogoda w Szczecinie od dwóch dni nas rozpieszcza. Słońce, przyjemna temperatura, można by pomyśleć, że to bardziej wiosna nadchodzi, a nie zbliżająca się nieuchronnie jesień. 
 Mimo wszystko ubieram się na cebulkę, bo rano, wychodząc do pracy kolorowo nie jest. 
Moja skóra chyba też już czuje jesień, bo zaczyna być bardzo przesuszona. 
Jak już wiecie, moim ulubionym specyfikiem do nawilżania mojego ciała jest oliwka Hipp, o której pisałam tu. Na wielu blogach natomiast, od dawna, można przeczytać bardzo pochlebne opinie na temat olejków Alterry. I tak też, będąc ostatnio w Rossmannie, skorzystałam z ich promocji (wszystkie produkty Rossmanna są przecenione) i skusiłam się na jeden z olejków Alterra, a dokładnie na olejek Migdał i Papaja.


W prawdzie napisane na opakowaniu jest, że olejek służy do masażu, ale ja się nim raczej nie masuję, chyba, że masażem nazwiemy wcieranie go w wilgotną skórę. Bo tak też czynię, nakładam go po kąpieli, na jeszcze wilgotne ciało. I tu bardzo miłe zaskoczenie i już wiem, dlaczego tak wiele blogerek ( i nie tylko oczywiście) sobie go chwali i dlaczego jest  on ulubieńcem każdego miesiąca. Olejek świetnie nawilża skórę, odżywia ją i wygładza. Oczywiście sprawcą tego jest skład olejku, który jak każdy kosmetyk z Alterry, jest naturalny. Znajdziemy w nim między innymi olej sojowy, olej rycynowy, olej ze słodkich migdałów, olej kukurydziany, olej sezamowy, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek winogron, olej z papai, oliwę z oliwek, olej z avocado, olejek jojoba oraz olej słonecznikowy. Żadnej szkodliwej chemii, dodatkowo prawie cały skład pochodzi z upraw  organicznych potwierdzonych adekwatnym certyfikatem. Super, prawda? Samo dobro. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach.



  
A więc oprócz tego, że nasza skóra jest ekstra nawilżona, elastyczna, to do tego pięknie pachnie, a jak wiadomo zapach wpływa na nasze samopoczucie. Ten relaksuje i odpręża. Zdecydowanie. Mogę śmiało powiedzieć, że już po pierwszym użyciu tego olejku, miałam ochotę na następny i następny raz, a także mam apetyt na zakup pozostałych wersji zapachowych. Jedynym minusem, zdawałoby się, jest opakowanie, które jest szklane, więc łatwo może się wyślizgnąć z dłoni oraz to, że opakowanie nie zawiera atomizera, ale, tu uwaga, ponoć Rossmann ma wprowadzić nowe opakowania z atomizerem już wkrótce! Minus zatem można uznać za zredukowany :-) Ogłaszam wszem i wobec, że jestem nowym fanem olejków Alterra, żałuję, że stało się to tak późno. 

Lubicie te olejki? Są wszystkim już znane, czy są osoby takie jak ja, dla których to nowość?

Dziś bonus, moje zdjęcia, na których dzielnie zamieszczam post :-)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...