23 czerwca 2014

Snapshots of the week 56


































1. Zdecydowanie ratuje moją skórę,genialny. 2. OOTD. 3. Najwygodniejsze. 4. OOTD2.


































5. Na letnie wieczory. 6. Z Edi. 7. Nowe do spania. 8. Au Naturel.


































9. Wyczekiwana. 10. Ripped. 11. OOTD3. 12. Cudna przesyłka od AgathaLover.


































13. Nowa Akademia L'Occitane. 14. Bloguję. 15. Koniec lata :(

21 czerwca 2014

Summer Nails!



























Na blogu wspominałam już nie raz, że nie dzielę lakierów na zimowe i letnie, nie mam problemu, aby latem nosić bordo czy czerń na paznokciach, ale mimo wszystko właśnie w wakacje odruchowo sięgam po te jaśniejsze i pastelowe odcienie. No bo co innego niż pastele tak pięknie komponuje się z opaloną skórą dłoni i orzeźwia w gorące dni? Zapraszam na moje typy, które w te lato zdecydowanie będą królować na moich paznokciach.

Essie Blanc: absolutnie uwielbiam białe paznokcie, czy to na dłoniach czy na stopach. Blanc jest dla mnie bielą idealną. Lakier nie gęstnieje, kryje po dwóch warstwach, nie bąbluje, nie sprawia żadnych przykrych niespodzianek, a na paznokciach trwa wieki. Uwielbiam i jest to mój nr 1!

Essie Mint Candy Apple klasyk, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Czy istnieje fajniejszy odcień mięty od tego? Nie wiem i nie chcę się przekonywać, od ponad dwóch lat w lato optycznie chłodzi moje dłonie, cudownie komponuje się z opalenizną, doskonale błyszczy i jest trwały. 

Essie Status Symbol cukierkowy róż, ale nie przesłodzony. Bardzo lubię ten odcień przez cały rok, ale znowu, opalenizna podbija jego oryginalny odcień i sprawia, że wygląda obłędnie. Kremowa konsystencja kryje po dwóch cienkich warstwach, trwałością nie odbiega od swoich kolegów z firmy. Bardzo lubię, jeśli jeszcze go nie macie, polecam Wam go wypróbować, zakochacie się w nim.

Essie Tart Deco przyznam, że zimą naprawdę rzadko po niego sięgam, nie wiem dlaczego, bardzo kojarzy mi się z wakacjami. Lekko rozbielony, delikatnie neonowy pomarańcz, nietuzinkowy, który swoim kolorem zawsze przyciąga wzrok. To moja druga buteleczka, na pewno nie ostatnia, bo nie znalazłam dla niego godnego zastępcy w podobnym odcieniu.

Essie Find Me An Oasis kolor, który skradł moje (serce) paznokcie od kiedy zobaczyłam go w kampanii Resort 2014. Cudowny, rozbielony, chłodny błękit, na dłoniach wygląda rewelacyjnie i mam ochotę nosić go cały czas. U mnie nie sprawia problemów z aplikacją, po dwóch warstwach kryje bardzo dobrze, jednak trzeba trochę precyzji, aby odpowiednio go nałożyć. Warto, takiego efektu jeszcze na paznokciach nie widziałam. 

Jak widzicie, w moich lakierowych letnich ulubieńcach pojawiły się same lakiery z firmy Essie, ale ostatnio kupuję wyłącznie lakiery tej marki, co poradzić, mam do nich słabość, pasują mi doskonałą jakością, wygodnym pędzelkiem i kolorami, których nie ma chyba żadna inna firma.

Znacie któryś z wymienionych przeze mnie kolorów? Jakie są Wasze typy na lato?

17 czerwca 2014

Cute as a button | Essie



























Generalnie staram się nie rozdzielać lakierów na zimowe czy letnie, ale dziś chcę pokazać Wam kolor, którego nie potrafię po prostu nosić zimą. Cute As A Button od Essie, to lakier, który ewidentnie kojarzy mi się z latem i wakacjami, a także nie wiedząc czemu, z truskawkami. Kolor truskawkowy raczej to nie jest, ale zmieszane w nim tony neonowego różu i koralowej pomarańczy tworzą niezwykle optymistyczną mieszankę, która pięknie lśni w słońcu. Posiadam wersję klasyczną, czyli ulubiony szeroki pędzelek. Lakier nie smuży, kryje po dwóch warstwach, jest trwały, mimo to, iż buteleczkę posiadam już praktycznie 2 lata, nie zgęstniał, nie bąbluje, nie rozwarstwia się. Lubię.

Znacie Cute As A Button? Jest jakiś kolor, który nosicie tylko latem?

12 czerwca 2014

New In




























W ostatnim czasie pojawiło się u mnie kilka nowości, głównie drogeryjnych, więc zebrałam je wszystkie w dzisiejszym poście aby je Wam pokazać. Większość to produkty, które mam po raz pierwszy, więc jestem ciekawa czy się sprawdzą.
La Roche- Posay Serozinc był na mojej liście już dłuższy czas. Ponieważ moja skóra bardzo reaguje na ostre potrawy, zmiany temperatury i jest ogólnie mocno wrażliwa, postanowiłam wypróbować tą wodę i pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Więcej napiszę za jakiś czas, ale czuję, że może stać się podstawą mojej pielęgnacji. Po bardzo pozytywnej przygodzie, która zresztą nadal trwa, z płynem micelarnym marki Garnier, sięgnęłam po dwufazę tej firmy. Normalnie nie mam potrzeby używania olejowej formy demakijażu, ale lato rządzi się swoimi prawami i wszelkie kolorowe pomadki lądują na moich ustach, czymś trzeba je na koniec dnia porządnie ale i szybko usunąć, więc micel nie daje sobie do końca z tym rady (mówię tu głównie o pomadce Bourjois Rouge Edition Velvet, extra trwała). Po tym jak skończył się mój ukochany scrub do dłoni L'Occitane, zdecydowałam się wypróbować peeling do dłoni z Pat&Rub. Ich scruby do ciała nigdy nie zawodzą, więc mam nadzieję, że z produktem do dłoni również się polubimy. Wiem, że dla wielu osób scrub do dłoni jest zbędnym gadżetem, ja jednak przy regularnym stosowaniu tego produktu widzę poprawę w wyglądzie moich dłoni oraz mniejsze ich przesuszenie. Również z Pat&Rub będę dbała o moje stopy w te wakacje i choć balsam rozgrzewający jest tylko z nazwy, absolutnie go uwielbiam za działanie i zapach, więc nie kierując się jego zimowym przeznaczeniem, będę stosowała go w lecie. Świeczek tej firmy nie miałam jeszcze okazji palić, więc czas najwyższy aby się to zmieniło. Wybrałam orzeźwiającą wersję z pomarańczą, melisą i goździkiem i powiem jedno, jest moc! Kompozycją zapachową mogą dorównywać moim ukochanym świeczkom z Diptyque.  Lato i upały w pełni, więc skuteczna ochrona przed poceniem jest teraz więcej niż pożądana. Moim stałym punktem w tej dziedzinie jest zielona kulka Vichy, więc kolejne opakowanie już ze mną. Mam ogromną słabość do wszelkich olejków do ciała, więc pozycję firmy Garnier prędzej czy później musiałam wypróbować. Chociażby dla samego zapachu, migdał i róża? Mhmm... Raz w tygodniu moje włosy potrzebują dokładnego oczyszczenia, które usunie z nich wszelkie resztki środków do stylizacji. Firma Phyto do tej pory nie była mi znana, ale teraz będę miała okazję detoksykować moje włosy z ich oczyszczającym szamponem. I na sam koniec jedyna nowość do makijażu, liner z firmy L'Oreal, który ma dość wygodną i precyzyjną końcówkę i wygodnie leży w dłoni. Jak z trwałością, to się okaże.

Czy znacie któryś pokazany dziś produkt? Macie już swoje opinie na ich temat? 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...