18 listopada 2012

Snapshots of the week

Dziś kilka zdjęć z mojego minionego tygodnia :-) 








 1. Poranna kawa w pracy, 2.Szybki obiad, 3. Nowe wydanie Elle, 4. Jesienny widok za oknem, 5.  Makaronowa sałatka z tuńczykiem i oliwkami na babskie spotkanie, 6. Druga część trylogii 50 Odcieni Greya, 7. Moja podręczna półka z kosmetykami, 8. Pandora 

17 listopada 2012

Moisture Surge Intense Clinique

Jako, że jestem posiadaczką skóry suchej, obecny klimat rujnuje moją cerę i daje jej ostro w kość. Dlatego też, mimo stosowania kremu BBB z P&R, który dobrze radzi sobie z jej pielęgnacją, moja skóra wymaga dodatkowego nawilżenia z każdej strony.
O nawilżenie to, dba ostatnio krem Moisture Surge Intense z Clinique.


Moisture Surge Intense Skin Fortyfing Hydrator, to krem zapewniający intensywne 24 godzinne nawilżenie. Ma za zadanie pozostawić skórę dobrze nawilżoną, a przy regularnym użyciu, zwiększyć jej zdolność do zatrzymywania wilgoci oraz wzmocnić jej barierę ochronną . 
Posiadam wersję do skóry bardzo suchej, suchej oraz suchej w kierunku mieszanej, czyli typ skóry wg. Clinique 1,2. Mimo to, krem ma konsystencję kremowo-żelową, bardzo lekką, ale treściwą i wydajną. Posiadam wersję 50 ml, używam od około miesiąca i nadal sporo kremu jest w szklanym słoiczku. Bardzo wydajny produkt. Krem bardzo dobrze i szybko się wchłania, nie ma problemu z żadnym rolowaniem się po nałożeniu podkładu, nie zapycha skóry. Po aplikacji skóra jest bardzo dobrze nawilżona, wygładzona i świeża. Krem jak dla mnie zapachu nie posiada, jak z resztą wszystkie kosmetyki Clinique, chociaż dla mnie ten zapach jest po prostu chemiczny. Nie podrażnił mojej wrażliwej skóry, nie uczulił, nie spowodował żadnych nieprzyjemnych niespodzianek. Z kwestią nawilżenia również dobrze sobie radzi, skóra faktycznie nawilżona jest cały dzień, ale mimo obietnic producenta, nie zatrzymała w sobie magicznej wilgoci i po zmyciu makijażu skóra jest przesuszona i lekko ściągnięta jak zawsze. Więc na noc aplikuję specjalny, odżywczy krem. Mimo wszystko w ciągu całego dnia radzi sobie z problemem suchej, ściągniętej skóry, nie powoduje przetłuszczania w strefie T, które po niektórych kremach mimo mojej cery występowało. 





Marka Clinique, mimo to, iż dedykowana jest dla skór wrażliwych, alergicznych i delikatnych, potrafi uczulić, dlatego nie przepadam do końca za ich produktami pielęgnacyjnymi, zdecydowanie wolę kolorówkę, ale ten krem nic złego mojej wrażliwej skórze nie wyrządził, sprawdził się w podstawowej swojej funkcji,czyli nawilżeniu. Ot, krem nawilżający :) Myślę, że sprawdzi się u zwolenników lekkich,acz treściwych konsystencji kremów, ponieważ faktycznie jego lekkość jest sporą zaletą. Dostępny oczywiście we wszystkich sieciówkach Douglas i Sephora, cena za 50 ml (dostępna jest również wersja 30 ml -130zł) to ok 200 zł. 

Znacie ten krem? Lubicie markę Clinique? Jaki jest Wasz ulubiony krem nawilżający?
 

15 listopada 2012

Keep calm and make coffee

Mgła za oknem nie daje za wygraną. Jest zimno i sennie. Za mną już poranna kawa, za chwilę sięgnę po kolejną. Zapach kawy z gorącym spienionym mlekiem, to jedyna rzecz, która pomaga mi się obudzic a później pomaga przetrwac południe w pracy. 

Lubicie kawę? Latte z pienionym mlekiem czy raczej espresso? 
















14 listopada 2012

Nasturtium&Grenadine Velvet Lotion Organique

Mimo to, że pora roku sprzyja używaniu maseł i silnie natłuszczających produktów do ciała, do czego z resztą stosuję się wieczorami, w dzień zdecydowanie wolę produkty lekkie, ale dobrze nawilżające ciało. Takie, po których szybko się ubierzemy, bo skóra nie jest tłusta, takie które na skórze wyczuwalne nie są, ale skóra ich świetne działanie odczuwa. W ostatnim czasie, takim oto właśnie specyfikiem, który stosuję po porannym prysznicu, jest balsam do ciała z nasturcją i granatem firmy Organique.


 Ten lekki balsam o aksamitnej konsystencji polecany jest szczególnie do skóry bardzo suchej, osłabionej, wymagającej szczególnej regeneracji, np po wakacyjnym opalaniu, po którym skóra jest w fatalnym stanie. W balsamie połączono wyciąg z egzotycznego granatu oraz delikatnej nasturcji, który dostarcza skórze wielu składników o działaniu łagodzącym, regenerującym, przeciwzapalnym. Kosmetyk może być używany również przez wegan oraz wegetarian, ponieważ jego ekologiczna i optymalnie dobrana formuła pozbawiona jest szkodliwych substancji. Głównymi składnikami aktywnymi, są właśnie granat, który jest bogaty w antyoksydanty, substancje odżywcze, działający przeciwzapalnie kwas Omega-5, wzmacnia mechanizmy obronne skóry, ,hamuje procesy starzenia, regeneruje i ujędrnia, oraz nasturcja, która łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza gojenie. Dodatkowo znajdziemy w balsamie glicerynę, witaminę C i E, d-pantenol, mocznik i allantoinę. 
 Jak już wspomniałam balsam ma bardzo lekką, nieobciążającą formułę, która świetnie się wchłania ale również fantastycznie działa. Skóra jest wygładzona, nawilżona przez cały dzień, zapach, który według mnie jest obłędny, utrzymuje się długo na skórze. Dodatkowo opakowanie z atomizerem typu airless fajnie sprawdza się przy aplikacji, lubię takie rozwiązania. Po moich intensywnych wakacjach w Hiszpanii, po całodziennym opalaniu, moja skóra wymagała wręcz regeneracji i ukojenia. I ten balsam sprawdził się doskonale, bo skóra odzyskała blask, jest nawilżona, gładka w ogólnej dobrej kondycji. 





Naturalna formuła, skłądniki aktywne, których działanie moja skóra pozytywnie odczuła, lekka konsystencja i piękny zapach, to wszystko, czego mi w balsamie potrzeba. Dlatego Organique świetnie się spisał, myślę, że będę do niego wracać, polubił się z moją skórą. 

Stosujecie zimą balsamy,czy stawiacie raczej na natłuszczające masła? Znacie ten produkt?   
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...