30 czerwca 2013

Snapshots of the Week 22

Ostatni tydzień czerwca minął bez specjalnych rewelacji, był deszczowy, chłodny..czekam na powrót lata. Zapraszam na mały mix:)

Barry M Bright Pink
 Shopping
 Makaron chilli ze szpinakiem w sosie bleu, zawsze <3
 Nowy katalog River Island, Wish List się powiększa;)
 Jak zawsze piękna okładka
 Sezon na truskawki w pełni
 Douglas La Boum- moja nowa miłość, cudo!
 Mini haul z TBS
 

29 czerwca 2013

June Beauty Favourites

Czerwiec się kończy, więc dziś przybywam z notką o moich ulubieńcach tego miesiąca. W czerwcu dominowały upały, a w upały nie lubię makijażu. Musi być lekko, świeżo i musi być brąz:) 

PIELĘGNACJA

Organique Kule do kąpieli
W lecie rzadko kiedy zdarza mi się, abym wylegiwała się w wannie, stawiam na orzeźwiający prysznic, ale miałam w tym miesiącu kilka ciężkich dni, po których chwila relaksu w wannie, to było to, czego potrzebowałam. Od roku stawiam na kule do kąpieli Organique. Uwielbiam je! Cudownie pachną, relaksują, po wyjściu z kąpieli skóra jest nawilżona dzięki olejkom w nich zawartych, nie potrzebuje już balsamu, jest gładka i baaardzo długo pachnie. W tym miesiącu moim zapachem była Afryka, ale ulubionym wariantem zapachowym jest kula mleczna. Jeśli jeszcze nie używałyście tych kul, koniecznie musicie to zmienić. 

Bourjois Micellar Cleansing Water
Bardzo długo wahałam się z wypróbowaniem tego micela, mimo to, iż na wielu blogach miał same pozytywne opinie. Ponieważ micel z Biedronki jak i micel Tołpy bardzo podrażniały moje oczy (mimo to,iż na innych blogach dziewczyny je chwalą), zdecydowałam, że muszę sprawdzić i ten, aby wiedzieć, czy obawy przed nim są uzasadnione. Na całe szczęście bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! Świetnie zmywa makijaż oczu, bo do tego głównie go stosuję, nie podrażnia ich, ale także fajnie sprawdza się do demakijażu całej twarzy. Nie widzę różnicy między nim, a Biodermą Sensibio, która była do tej pory moją ulubioną, ale zdecydowanie droższą opcją. Więc po co przepłacać? :)

Nuxe Multi Purpose Dry Oil
O tym cudownym olejku od Nuxe, mogłyście przeczytać tu KLIK. Co lato jest moim sprzymierzeńcem, pomaga mi rozświetlić skórę, nawilżyć ją i poprawić jej wygląd, ale przede wszystkim olejek ten uzależnia swoim zapachem. Od lat niezawodny, mój Must Have. 

L'Occitane Shampoo and Conditioner Repairing
Ogólnie do moich włosów stosuję kosmetyki na objętość i wzmocnienie, ale ostatnio wypróbowałam miniatury szamponu i odżywki do włosów suchych i zniszczonych od L'Occitane i muszę powiedzieć, że moje włosy naprawdę polubiły te produkty. Te dwie miniatury świetnie nabłyszczają włosy, powodują że są miękkie, nie obciążając ich przy tym, dodatkowo nie zmniejszają zupełnie objętości moich włosów, wręcz przeciwnie, sprawiają, że jest ich jakby więcej i są bardzo puszyste. Do tego ziołowy i bardzo przyjemny zapach, utrzymuje się długo na włosach. Szampon ma postać bardzo gęstego żelu, świetnie się pieni i jest bardzo wydajny, miniatura produktu wystarczyła mi na 3 tygodnie stosowania, a jeszcze mam ją na jedno-dwa mycia, zaznaczam, że myję włosy co dwa dni. Poważnie zastanawiam się na kupnem pełnych opakowań. Miałyście może do czynienia z tymi produktami, polecacie, odradzacie?




MAKIJAŻ

Wibo Dolls Lash
Ostatnio postanowiłam testować maskary drogeryjne. Na dobre mi to nie wyszło, bo jednak sporo tuszy drogeryjnych jest słabszej jakości niż te selektywne, do tego nie dają na moich mikro rzęsach efektu jakiego oczekuję (pogrubione, wydłużone, podkręcone...czyli nowe rzęsy;). Jednak tusz marki Wibo, za całe 10 zł, okazał się naprawdę całkiem trafionym zakupem. Jego bardzo klasyczna szczoteczka dobrze rozczesuje rzęsy, ładnie je pogrubia i wydłuża, przy czym po całym dniu tusz nie osypuje się i nie rozmazuje. Niestety, po 8 godzinach efekt trochę zanika, rzęsy nie wyglądają już tak spektakularnie jak po wytuszowaniu. Niemniej jednak, polubiłam się z tą maskarą i myślę, że od czasu do czasu do niej wrócę. Macie swoje ulubione tusze drogeryjne? Polecacie coś?

Benefit Dallas
Róż, który jest poniekąd brązerem. Dallas, bo o nim mowa, swoją premierę miał już na moim blogu KLIK. Bardzo go lubię za nienachalny efekt jaki daje, zdrowy odcień opalenizny na twarzy, świetną trwałość i jakość. W tym miesiącu był zdecydowanym ulubieńcem.

Airbrush Legs Sally Hansen
Kosmetyk cudotwórca! Uwielbiam tą butelkę magicznych rajstop w sprayu, wiem już, że żadne lato bez nich nie będzie istniało, a przynajmniej do czasu, nim moje nogi się nie opalą. Rewelacja, przyciemnia nogi (posiadam odcień Medium), wysmukla je, kryje przebarwienia, naczynka, siniaki, trzyma się nawet do 24 godzin, nie brudzi nawet białych ubrań, świetnie się nakłada i nie zostawia smug, jest wodoodporny. Jeśli macie problem z tym, że Wasze nogi są blade, potrzebujecie natychmiastowego efektu na większe wyjście,  naprawdę polecam.

Czy któryś z wymienionych kosmetyków jest także Waszym ulubieńcem? Znacie te produkty? 
Jacy są Wasi ulubieńcy czerwca?

28 czerwca 2013

25 czerwca 2013

Nivea Nourishing In-Shower Body Lotion


Nivea. Marka kosmetyczna, która znana jest chyba wszystkim. Ich pierwszy krem pielęgnacyjny w granatowym, metalowym pudełeczku, w sprzedaży od 1911 roku, jest produktem kultowym. Od wprowadzenia na rynek kremu Nivea minęło sporo czasu, marka zdecydowanie ewoluowała i rozszerzyła swój asortyment, wypuszczając wiele nowości. Nowość wprowadziła też ponad miesiąc temu, gdy na rynek trafił produkt, który jest zdecydowaną innowacją, mianowicie balsam pod prysznic. Wszelkie wcieranie balsamów czy maseł po prysznicu to dla mnie przykry obowiązek, zachęcają mnie do tej czynności tylko piękne zapachy i kuszące opakowania,a zmusza po prostu bardzo sucha skóra, więc uciec od tej czynności nie sposób. Dlatego też, gdy tylko dowiedziałam się o tym innowacyjnym produkcie, zdecydowałam się po niego sięgnąć. Balsam jest gęsty, właściwie konsystencją nie odbiega od standardowych balsamów, przepięknie pachnie i jak dla mnie, na pięknym zapachu jego zalety się kończą. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest kiepski produkt, po prostu ze swojej roli wywiązuje się bardzo średnio. Balsam wcieramy w mokrą skórę zaraz po kąpieli, a następnie spłukujemy go i po wytarciu ręcznikiem nie jest nam potrzebny już żaden nawilżający kosmetyk. Po tym zabiegu skóra faktycznie jest odczuwalnie nawilżona, ale nie tłusta, cudownie pachnie, a zapach utrzymuje się na skórze kilka godzin. Niestety kilku godzin nie wytrzymuje nawilżenie skóry, przynajmniej mojej. Już po pół godziny skóra jest ściągnięta, sucha i wymaga aplikacji masła bądź standardowego balsamu. Myślę, że jest to spowodowane kiepskim składem balsamu, gliceryna nie sprzyja mojej skórze. Niemniej jednak jest to ciekawy kosmetyk, którym można urozmaicić swoją pielęgnację, ja jednak nie zamierzam już po niego sięgać, zostaję przy swojej ukochanej oliwce HiPP, która po prysznicu sprawdza się fantastycznie.


  
Jak jest u Was? Jesteście systematyczne we wcieraniu balsamów i maseł? Próbowałyście nowość od Nivea? A może nie przepadacie za tą firmą?

23 czerwca 2013

Snapshots of the Week 21

To był bardzo upalny tydzień, idealny, wakacyjny. Zapraszam na mix:)

Śmietankowe Grycan, obowiązkowo
 Blueberry Barry M, naprawdę lubię te lakiery
 Moje włosy były po nim miękkie i pachnące, niestety, SLS w składzie,szkoda
 Plażowy niezbędnik
 Gorąco!
 Uwielbiam!
 Najlepsza pizza w Szczecinie- Cafe Public
 Noc Kupały w Szczecinie ;)
 Blogowanie
 Zgrany duet do suchych włosów

 

22 czerwca 2013

Chloe Perfumes


Perfumy absolutnie uwielbiam i nie wyobrażam sobie nie posiadać choć kilku buteleczek ulubionych zapachów. Nie jestem jednak typem osoby, która musi mieć każdą pojawiającą się w perfumerii nowość, raczej trzymam się swoich sprawdzonych, lubianych pozycji. Chloe to zdecydowanie jeden z moich ulubionych domów mody. Uwielbiam ich projekty, uwielbiam ich zapachy. O ile na torby, bluzki czy spódnice od Chloe sobie pozwolić nie mogę, to już na zapachy tak i bardzo mnie ten fakt cieszy, bo ich perfumy idealnie odzwierciedlają to, jak chciałabym pachnieć codziennie. 
Chloe to mój pierwszy zapach z rodziny Chloe. Dziewczęcy, lekki, kwiatowy, pasujący do każdego stroju, do każdej okazji. To już któraś buteleczka z kolei, sięgająca dna, ale zapewniam, że nie ostatnia. Butelka urzeka całą swoją prostotą, a kokardka  jest cudownym jej uzupełnieniem. Bez dwóch zdań, mój numer jeden.
Love Chloe to mój drugi zakup po Chloe. Pudrowy, kwiatowy, ciut cięższy od swojego poprzednika, ale równie dziewczęcy, zmysłowy i wyrafinowany. 
See by Chloe to najnowsza propozycja marki, kolejny raz bardzo udana. Znów mamy tu kompozycję kwiatową, z nutką wanilii i piżma, dla mnie to najbardziej nowoczesny zapach od Chloe, poprzednie przywodzą mi na myśl styl retro i vintage, ten jest seksowny, świeży i bardzo kobiecy. Gdy pierwszy raz powąchałam, wiedziałam, że muszę go mieć, jak dla mnie hit tego roku. 


Lubicie zapachy Chloe? Jakie są Wasze ulubione perfumy? Macie swoich ulubieńców na dzień i na wieczorne wyjścia, czy raczej kupujecie uniwersalne zapachy?

18 czerwca 2013

Regeneration Mask Pat&Rub


Nie jestem włosomaniaczką, ba, nawet mi do niej daleko. Na co dzień moja pielęgnacja włosów ogranicza się do szamponu i kilku produktów do stylizacji, ale z tym też muszę uważać, bo moje włosy do gęstych nie należą i obciążyć jest je bardzo łatwo. Wszelkie wcierki, olejowanie, kremowanie, cuda na kiju są nie dla mnie, nie mam na to czasu ani chęci, więc szukam kosmetyków, które błyskawicznie zadziałają na moje włosy i pomogą mi utrzymać je w dobrej kondycji. Zaznaczę, że traktuję włosy i suszarką i prostownicą (wiem, wiem, włosomaniaczki kręcą teraz głową) i szczerze mówiąc w planie nie mam przestawać, więc staram się kosmetyki do włosów wybierać selektywnie. Po maskę sięgam raz w tygodniu. Po tym jak moja ulubiona maska z Organique sięgnęła dna, postanowiłam wypróbować coś od Pat&Rub, bo jak wiele z Was wie, fanką tej firmy jestem ogromną. I tym razem się nie zawiodłam, gdyż maska sprawuje się znakomicie. 



Sięgając po kosmetyki P&R, jedno jest pewne, skład będzie wyśmienity. Tak jest też w przypadku maseczki, która zawiera nawilżający ekstrakt z hibiskusa, wzmacniający ekstrakt z bringraj, łagodzący z mydlnicy, wodę oczarową, która łagodzi podrażnienia, regenerujące masło shea oraz olej konopny, chroniący i zwalczający wolne rodniki olej żurawinowy, regulujące i wzmacniające proteiny pszeniczne, a także kompleks witamin: E, C, B5, B3 i B6, które dodają blasku, stymulują wzrost włosa i chronią go przed promieniami UV. Sposób aplikacji maseczki jest dla mnie idealny. Nakładamy ją przed umyciem włosów, najlepiej na 10-20 minut. Po umyciu nie mam wrażenia obciążonych włosów, wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że jest ich więcej, do tego włosy są miękkie w dotyku, błyszczące i zdecydowanie nawilżone. Zapach maski jest bardzo typowy dla tej marki, pachnie cytrusami i żurawiną, a zapach utrzymuje się dość długo na włosach. Dzięki tej gęstej, kremowej masce, moje włosy są w rewelacyjnej kondycji. Wcieram ją także w skórę głowy, co skutkuje złagodzeniem wszelkich podrażnień, a także zapobiega wypadaniu włosów. Używam jej od 3 miesięcy i jest to na pewno jedna z lepszych masek do włosów, jakie miałam, do tego wiem, że jest dla moich włosów bezpieczna. Maska ma za zadanie zregenerować włosy i robi to w 100%. 

Jak jest u Was? Znacie tą maskę? Jakie są Wasze ulubione maski do włosów? Chętnie poczytam w komentarzach, bo P&R powoli zbliża się do dna, a ja chętnie wypróbuję coś nowego.

16 czerwca 2013

Snapshots of the Week 20

To już dwudziesty tydzień w zdjęciach. Dość ciężki tydzień za mną, w nadchodzącym mam zamiar trochę odpocząć:) Jak minął Wasz tydzień?

Lubię
 Chyba najlepszy program. Lubicie?
 Relaks, koc, magazyn
 Śniadanie na kolacje:)
 Koktajl truskawkowy
 Collistar jeden z najlepszych-zgadzam się
 H&M
 Empik-mogę tam siedzieć godzinami
 Haul
 Pakowanie prezentu dla najmłodszych
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...