9 października 2017

Ulubione kosmetyki września






























Dawno nie było ulubieńców składających się tylko z polskich produktów, ale dziś właśnie z takimi do Was przychodzę i wierzcie mi na słowo, warto o nich poczytać. To zadziwiające, jak polski rynek rozwinął się pod względem produkcji kosmetyków naturalnych, które nie tylko mają przystępne ceny, są faktycznie w pełni wykonane z najlepszych jakościowo składników naturalnych i przede wszystkim, po prostu genialnie działają. Od długiego już czasu jak pomyślę, nie korzystam z pielęgnacji importowanej, choć oczywiście i w takowej mam swoich ulubieńców. Ale to te rodzime kosmetyki wiodą prym w mojej codzienności i dobrze, bo moja skóra ma się dzięki nim naprawdę w porządku. 

Ministerstwo Dobrego Mydła od dłuższego już czasu ma w swojej ofercie hydrolaty, ale wcześniej nie miałam okazji ich wypróbować. Dzięku uprzejmości marki od ponad miesiąca mam przyjemność stosować ich hydrolat różany. Co to jest za produkt! Hydrolaty powstają podczas destylacji części lub całości roślin parą wodną, zatrzymują substancje aktywne z roślin, czyli jednym słowem są to wodne wyciągi kwiatowo/ziołowe. Ekologiczny hydrolat z róży damasceńskiej w aplikatorze stosuję po umyciu twarzy co rano, po czym nakładam kolejny krok w pielęgnacji. Cudownie odświeża, tonizuje skórę, nawilża i działa antyseptycznie, łagodzi podrażnienia, dba o skórę suchą i wrażliwą, także tą naczynkową, świetnie łagodzi obrzęki oczu. Do tego oczywiście pięknie pachnie różami i jest to zapach uwierzcie w pełni naturalny, nie żaden syntetyczny odurzacz. Wygodny atomizer ułatwia i uprzyjemnia stosowanie produktu, więc ja aplikuję go bezpośrednio na twarz rozpylając delikatną mgiełkę, ale można nim oczywiście przemywać twarz używając w tym celu wacików. Ogromnie polecam, perełka! 

Iossi Rozświetlające Serum do Twarzy to kolejny krok w mojej dziennej pielęgnacji. Co ważne, nakładamy je na lekko zwilżoną twarz, w moim przypadku zaraz po aplikacji wyżej wymienionego hydrolatu z MDM wmasowuję dosłownie dwie kropelki tego serum. Serum w postaci olejku, wzbogacone o olej z dzikiej róży, olejek z geranium, olejek cyprysowy oraz skwalan, za zadanie ma uszczelnić i wzmocnić naczynia krwionośne, poprawić kondycję skóry i jej koloryt, wygładzić, nawilżyć i zregenerować skórę. I słuchajcie, naprawdę tak jest! Te dwie kropelki (w zupełności wystarczają na całą twarz!) naniesione na skórę co rano, szybko się wchłaniają nie pozostawiając na skórze tłustego filmu, idealnie współgrają z każdym makijażem, odprężają skórę, która od razu po nałożeniu na niej serum jest złagodzona i odprężona, odczuwa ulgę. Mam skórę suchą i wrażliwą i na niej sprawdza się genialnie! Zaznaczam, że serum jest bardzo wydajne. Polecam każdemu, produkt wyjątkowy. 

Iossi Witaminowy Koktajl pod Oczy to kolejny produkt naszej rodzimej firmy, tym razem z przeznaczeniem do użycia w pielęgnacji wieczornej. Niech nie zmyli Was nazwa pod oczy, śmiało można stosować ten koktajl na całą twarz i tak też przez ostatni miesiąc z powodzeniem robiłam. Podobnie jak w przypadku Rozświetlającego Serum tej samej marki, Witaminowy Koktajl nakładam na lekko wilgotną skórę. I podobnie jak w przypadku poprzednika, tu też na całą twarz wystarczą dwie krople. Koktajl w składzie posiada retinol, który działa przeciwzmarszkowo, dodatek olejów z pestek cytryny oraz herbacianego, które działają zmiękczająco na skórę, oraz witaminy C i E, które regenerują skórę, działają przeciwutleniająco, wzmacniają. Serum jest w postaci olejku, ale znowu, nie ma tu mowy o obciążeniu czy zapachaniu skóry, ale pamiętajmy, aby nakładać ilość podaną przez producenta, nie ma potrzeby nakładać więcej produktu niż zalecane, bo to może właśnie spowodować skutek odwrotny od zamierzonego. Koktajl przepięknie pachnie, sama aplikacja w sekundzie poprawia samopoczucie i relaksuje. Skóra po miesiącu stosowania jest gładka, wszystkie niedoskonałości skóry schodzą, skóra jest idealnie nawilżona. Gdy nakładam go na twarz, mogę Wam powiedzieć, że odczuwam natychmiastową ulgę, moja sucha i ściągnięta skóra odzyskuje komfort i ukojenie. Rewelacyjny produkt i powtórzę się, wydajność jest genialna, natomiast produkt po otwarciu ważny jest przez cztery miesiące. 

Mokosh Odżywczy Eliksir do ciała Żurawina to ostatni dziś produkt polski, ale przeznaczony do pielęgnacji ciała. Butelka z ciemnego szkła wyposażona jest w aplikator z pipetą dla wygodnego stosowania olejku. W sezonie jesienno zimowym uwielbiam olejowe produkty do ciała, po wieczornej kąpieli są idealne aby ukoić, nawilżyć i zregenerować skórę. Mokosh nie tylko serwuje nam genialny skład, który bazuje na oleju z kiełków pszenicy, oleju z pestek żurawiny, oleju z marchewki i arganowym, ale także na przepięknym zapachu słodkiej żurawiny, który jeszcze rano wyczuwalny jest na ciele. Eliksir wygładza skórę, regeneruje ją, działa przeciwrodnikowo i przeciwzapalnie, uelastycznia i wzmacnia skórę. Nakładam go jeszcze na wilgotną skórę wmasowując w całe ciało, skóra przy regularnym stosowaniu jest gładka, nawilżona, elastyczna. Przez samo opakowanie i ten zapach ma się wrażenie stosowania ekskluzywnego kosmetyku. Nawet jeśli nie jesteście fankami tego typu olejowych kosmetyków, polecam, na jesienną chandrę ten eliksir zdziała cuda:)

I to wszyscy ulubieńcy minionego miesiąca, mam nadzieję, że zaciekawiłam Was tymi produktami. Wszystkie do kupienia są na stronach producentów, bardzo polecam!




2 października 2017

Migawki września


1. Niedzielne śniadania. 2. Jesienne zakupy. 3. Nowy model zegarka Daniel Wellington. 4. Petite Ashfield.


5. Pamiętam było lato... 6. Poranne niezbędniki. 7. Przerwa. 8. Działkowe.


9. Wybory Agnieszki Maciąg z L'occitane już u mnie. 10. Nowość na rynku wydawniczym, wszystko o kawie! 11. W Raju z Ewą, Poznań. 12. Za nowe.


13.Najlepsze kremy do rąk od Phenome. 14. pierścionki Modstones, love! 15. Jej. 16. Coffee. 


17. Szakszuka-nasze ulubione śniadanie. 18. Pulpeciki z dorsza na jesienną pluchę. 19. Dyniowa-sezonowo. 20. Jesienne ze śliwkami.


21. Shade of blue. 22. Zdecydowanie gotowa na basen. 23. Artystka. 24. Stylizacja by Z.

17 września 2017

Cudowny żel do mycia twarzy czyli 3.3 Good Morning Face! od Fridge




























Jak to jest z tymi produktami do mycia twarzy? Jedni zupełnie nie zaprzątają sobie głowy tym, jakim mydłem, żelem czy pianką umyją twarz ( patrz faceci!), inni skrupulatnie przykładają uwagę do składu tego typu kosmetyku ( patrz ja ), a jeszcze inni wybierają owszem produkty przeznaczone do twarzy, ale kierują się raczej ceną lub ulubioną firmą. Dlaczego ja tak bardzo przykładam się do wyboru kosmetyku do mycia twarzy? Ano dlatego, iż skóra na mojej twarzy jest wybitnie wrażliwa i ma tendencje do mocnego przesuszania się, zwłaszcza w okresie zimowym. W związku z tym skład to u mnie pierwsze skrzypce w tym przypadku, a ponieważ twarz myję z reguły dwa razy dziennie, to skład ten musi być nienaganny. 
Nasza rodzima firma Fridge, produkująca świeże, o rewelacyjnym składzie kosmetyki, wypuściła niedawno na rynek nowy produkt, pierwszy w ich ofercie żel do mycia twarzy 3.3 Good Morning Face! Fanką firmy jestem ogromną, przyznać muszę, że ich kosmetyki są świetne, więc i żel musiałam na własnej twarzy przetestować. Nie zawiodłam się po raz wtóry, ale o tym poniżej:)
Skład żelu bazuje na dwóch wyjątkowych ekstraktach, pierwszy, z zielonej herbaty, który działać ma regenerująco i tonizująco na skórę oraz hamować ma stany zapalne skóry i drugi ekstrakt z żeńszenia, który za zadanie ma poprawić ukrwienie skóry oraz wpływać na jej odnowę. W składzie znajdziemy też olejki eteryczne, pomarańczowy oraz miętowy i ta właśnie kombinacja sprawia, że żel przepięknie, orzeźwiająco pachnie. Sam żel po otwarciu ważny jest przez 6 miesięcy, nie trzeba go przechowywać w lodówce, jak większość produktów tej firmy, jest w stu procentach naturalny, wegański i nie jest testowany na zwierzętach. Jest bardzo wydajny! Stosuję go od początku sierpnia i zużyłam około pół opakowania, stosując go, przypominam, dwa razy dziennie, do porannego mycia twarzy, oraz jako trzeci krok demakijażu w porze wieczornej. Już po nałożeniu na dłonie czuć, jak bardzo delikatną ma konsystencję! Niemniej, skórę oczyszcza wzorowo, a po zmyciu nie pozostawia żadnego uczucia ściągnięcia, podrażnienia. Skóra jest gładka, delikatnie napięta, świeża, gotowa na przyjęcie kolejnych kroków pielęgnacji. Dla mnie po prostu produkt idealny, dlatego też, jeżeli macie skórę wrażliwą, suchą, źle tolerującą większość produktów do mycia twarzy, koniecznie spróbójcie 3.3 Fridge. Od siebie ogromnie polecam! 

Macie swoje ulubione kosmetyki do mycia twarzy, czy jesteście raczej w tej grupie, która raczej swobodnie podchodzi do wyboru tego typu kosmetyku?:)

4 września 2017

Pharmaceris Stimupurin-H specjalistyczne kosmetyki, które uratują Twoje włosy




















































Kilka miesięcy po porodzie dopadło mnie nadmierne wypadanie włosów. Oczywiście wiedziałam, że jest to normalne, że dotyka praktycznie wszystkie kobiety, które dziecko urodziły i że z czasem przejdzie, natomiast wiedziałam też, że muszę ten proces choć trochę próbować powstrzymać i pomóc swoim włosom szybko się zregenerować. W tamtym czasie wspomagałam się specjalną suplementacją oraz szamponem, który pojawia się w dzisiejszym poście. Jakiś czas temu moje włosy ponownie zaczęły nadmiernie wychodzić, dlatego postanowiłam szybko działać, sięgnąć po sprawdzone środki, ale dodatkowo wzmocnić działanie szamponu i używać także odżywki a także specjalistycznej wcierki z tej samej serii tego samego producenta. O samym szamponie wspominałam Wam już na blogu, ale dziś chciałabym opisać Wam całą serię, bo naprawdę warto ją znać. 

Zacznę od tego,  że seria Stimupurin firmy Pharmaceris przeznaczona jest dla osób borykających się z nadmiernym wypadaniem włosów, spowodowanym okresowym przesileniem, stresem, długotrwałym przyjmowaniem leków, przemęczeniem, osłabieniem organizmu, a także po ciąży. Pomaga także walczyć z łysieniem androgenowym. Seria przeznaczona jest zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Skład skomponowany jest tak, aby wzmocnić włosy, zapobiec ich łamliwości a także zagęścić je. W składzie znajdziemy między innymi kofeinę, biotynę, witaminę PP oraz D-pantenol. Szampon jest bardzo gęsty, o kremowej konsystencji, bardzo wydajny. Pachnie dość intensywnie, natomiast na włosach zapach słabnie i daje bardzo przyjemne uczucie świeżości. Mimo dość bogatej konsystencji, bardzo dobrze oczyszcza włosy, na tą chwilę moich włosów zupełnie nie obciąża, wygładza je, sprawia, że są bardzo miękkie, dociążone, odbite u nasady i zagęszczone. 
Kolejnym krokiem w tej pielęgnacji jest odżywka do spłukiwania z tej samej serii, czyli H-Hair and Scalp H-Stimulinum. Odżwyka za zadanie ma pobudzić wzrost włosa, oparta jest na unikalnej kombinacji substancji czynnych naturalnego czynnika wzrostu FGF, który jest zgłoszeniem patentowym, oraz podobnie jak w przypadku szamponu, kofeinie. Składniki kompleksu sprawiają, że odżywka opóźnia proces starzenia włosa, zapobiega przedwczesnemu łysieniu i przerzedzeniu włosów. Co ciekawe, odżywkę stosujemy nie jak zwykle utarło się stosować tego typu produkt, czyli od wysokości ucha po końce, ale wcieramy ją we włosy-całą ich długość, oraz w skórę głowy. Gdyby tyczyło się to innej odżywki, moje włosy po takim zabiegu byłyby obciążone, ale po tej odżywce nikc takiego nie ma miejsca! Włosy nadal są lekkie, świeże, odbite u nasady, nie tracą zupełnie na objętosći, wręcz przeciwnie, są puszyste i mam wrażenie, jakby było ich więcej. 
Na sam koniec, po osuszeniu włosów ręcznikiem, przechodzę do ostatniego kroku, czyli użycia sprayu H- Stimpuforten. Dzielę włosy na przedziałki i każdy przedziałek spryskuję trzykrotnie kosmetykiem (łącznie ok 10-18 psiknięć na całej głowie) po czym wmasowuję delikatnie w skórę i układam włosy jak zawsze. Formuła kosmetyku aktywna jest przez 24 godziny od jej aplikacji, pobudza do wzrostu nowe włosy, zapobiega utracie włosów. Nie obciąża w żaden sposób włosów, nie wzmaga przetłuszczania. Jest bardzo łagodny, po użyciu nie czuję żadnego dyskomfortu na skórze głowy. Cała seria sprawia, że już po pierwszym użyciu mamy wrażenie, jakby nasze włosy były gęstsze, zdrowsze. Po miesiącu regularnego stosowania (nie używałam innych kosmetyków do łosów prócz tej trójki), można zauważyć, że włosów wypada dużo mniej, a pojawia się wysyp "baby hair", ewidentnie kosmetyki stymulują wzrost nowych włosów! Skóra głowy nie jest podrażniona, włosy są miękkie, podatne na układanie, elastyczne i zregenerowane. Dodatkowo szampon i odżywka wystarczają na bardzo długo, są bardzo wydajne. Spray kończy się trochę szybciej, ale spokojnie wystarczy na jakieś dwa miesiące regularnego (w moim przypadku co dwa dni) stosowania. 

Ze swojej strony bardzo Wam tą serię polecam. Jeżeli Wasze włosy są osłabione, łamią się, wypadają, nie ma w nich po prostu życia, koniecznie sięgnijcie po Pharmaceris. Polecam każdemu, bo już drugi raz widzę u siebie działanie tych kosmetyków. Do kupienia w aptece. 

A może Wy macie jakieś sprawdzone kosmetyki i sposoby na nadmierne wypadanie włosów? Jestem ciekawa Waszej opinii w tym temacie!

1 września 2017

Migawki sierpnia


 1. Urodzinowa dziewczyna i prezenty. 2. Domowe historie. 3. Prezenty i nowości dla mamy. 4. Czekając na słońce.


5. Kofty z przepisu Jamiego Olivera, pycha! 6. Naleśniki-zawsze! 7. Mama's time. 8. Słodkości. 


9. Niespodzianka od Ministerstwa Dobrego Mydła. 10. Home. 11. Takie niedziele. 12. The dog and a Girl. 


13. And just like that she's 2. 14. Birthday Girl. 15. Popcorn Cake. 16. Dwa. 


17. Galette z cukinią, smak lata. 18. Szakszuka, uwielbiamy! 19. Kurki love. 20. Mamo daj kawałek. 


21. Letnia regeneracja z Insight. 22. Wspaniałe naturalne filtry Phenome. 23. Ulubiony. 24. OOTD.


25. Parmigiana z cukinii, robiłam pierwszy raz, pycha! Szukajcie przepisu na Kwestii Smaku:) 26. Długie śniadania. 27. 28. She's da one


29. Morning check out. 30. Tata. 31. Loveyourlife. 32. Spotkania na szczycie.


33. LOVE. 34. Akcja rawbeautyprojekt u Agata ma Nosa. 35. Myszki. 36. Z babcią najlepiej.


37. Julia Rozumek dress. 38. Coffee. 39. Słodkokwaśne. 40. Rabarbar-smak lata.


41. Summer girl. 42. Friends and barbecue time. 43. Są tacy ludzie... uwielbiam. 44. Avocado love.

6 sierpnia 2017

Ulubione kosmetyki lipca































Czy ktoś zna odpowiedź na to, dlaczego lato mija tak szybko? Jeszcze dobrze nie przywykłam do długich wieczorów, a tu już mamy sierpień i pewnie jesień zaskoczy mnie jak co roku nie wiadomo kiedy i skąd. Chciałabym, żeby wakacje trwały cały rok... Lipiec byl dla mnie łaskawy. Wypoczynek nad polskim morzem, rodzinne i leniwe śniadania, spokojne wieczory. Pielęgnacja latem nie jest w moim przypadku wymagająca, w tym miesiącu jednak mam dla Was kilka perełek. Zarówno nowości jak i stare hity, które powracają do mnie co jakiś czas, potwierdzając to, że są warte tych ponownych spotkań.

PIELĘGNACJA

Fridge 3.3 Good morning face! to nowość w asortymencie naszej polskiej, świeżej marki. Fridge pojawiał się na moim blogu już kilkakrotnie, za każdym razem z samymi pozytywami i nie inaczej jest dziś. Delikatny żel do mycia twarzy przeznaczony jest do każdego typu cery. Bazuje na dwóch wyjątkowych ekstraktach: zielonej herbacie, która działa regenerująco i rewitalizująco oraz ekstrakcie z żeńszenia, który poprawia ukrwienie skóry i wpływa korzystnie na jej odnowę. Żel jest zaiste ultra delikatny! Bardzo łagodnie, aczkolwiek skutecznie oczyszcza twarz, nie pozostawia skóry przesuszonej czy ściągniętej, łagodzi ją i cudownie pachnie..pomarańczą i miętą. Do tego jest bardzo wydajny, jedna aplikacja pompki wystarcza na umycie całej twarzy. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak delikatny jest ten kosmetyk. Moja wrażliwa twarz naprawdę bardzo się z nim polubiła. Stosuję go do mycia buzi rano i wieczorem, jako drugi krok demakijażu. Bardzo polecam!

Pharmaceris H-Stimulinum odżywka stymulująca wzrost włosów to nowość w mojej pielęgnacji. Z tej serii miałam już dwukrotnie szampon do mycia włosów, stosuję go również obecnie i bardzo go lubię, jednak odżywka pojawiła się u mnie pierwszy raz. Jestem nią zachwycona! Jest to odżywka, którą nakładamy nie tylko na włosy, ale także wmasowujemy ją w skórę głowy. Za zadanie ma pobudzić włosy do odrastania, zagęścić je. Cała seria jest serią specjalistyczną, przeznaczoną do włosów wypadających na skutek stresu, chorób hormonalnych, przy wypadaniu włosów po ciąży czy też w przypadku łysienia androgenowego. Po pierwsze działa rewelacyjnie, po umyciu i wysuszeniu włosów, moja czupryna jest wyraźnie zagęszczona, włosy są puszyste, odbite u nasady i lekkie. Dłużej też zachowują świeżość, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo bałam się, że po wmasowaniu odżywki w skórę główy obciąży je. Nic takiego nie miało miejsca. Stosuję ją po każdym myciu, o całej kuracji napiszę za jakiś czas na blogu. Ogromny pozytyw!

Insight Spray Ochronny Protective Hair Spray Insight Antioxidant to kolejna nowość w mojej pielęgnacji włosów. Gdy marka Insight zgłosiła się do mnie i zaproponowała przetestowanie ich nowej linii antyoksydacyjnej, ochronnej pielęgnacji przeciwsłonecznej, podeszłam do tego dość sceptycznie. O ile szampon i odżywka z tej serii faktycznie dla moich włosów to za dużo, są zbyt bogate, o tyle ten spray działa fantastycznie. To zestaw kilku olejków, które za zadanie mają zmiękczyć włosy, odżywić je, nawilżyć i ochronić włosy przed szkodliwym promieniowaniem w trakcie kąpieli słonecznych. W składzie same olejki, między innymi olej kokosowy, olej jojoba, olej z orzechów laskowych, olej z oliwek, olej ze słonecznika. W odpowiedniej ilości nie obciąża włosów, wygładza je, sprawia, że są bardzo miękkie, elastyczne, dobrze się układają i pięknie pachną! Polecam, zwłaszcza na tą porę roku.

MAKIJAŻ

Chanel Poudre Universelle Libre to mój hit od lat. Nie wiem, które to już moje opakowanie, ale jest ze mną naprawdę od dawna. I jest najlepszy, no moim zdaniem nie ma lepszego pudru. Fakt, jest sypki, może zrobić trochę bałaganu gdy niechcący się wysypie. Ale efekt na skórze jaki daje, jest wart wszystkiego. Bardzo lekki, praktycznie na skórze go nie czuć. Czy nałożony solo, czy na podkład. pięknie wygładza skórę, daje efekt świeżości, przedłuża makijaż, jest bardzo trwały, żaden puder w kamieniu, nawet tej samej marki, nie da Wam tak długiego matu na skórze. Ale właśnie, nie jest to mat "płaski", podkreślający wszelkie nierówności, czy suchą skórę. co to, to nie. Ten dosłownie na cerze jest niewidczny, transparentny. No po prostu Must Have. Posiadam w kolorze 30 Naturel, transparentną wersję. 

Clinique Airbruh Concealer to kolejny sprawdzony kosmetyk, który kilka lat temu stosowałam namiętnie, by później przez pewien czas testować nowości i inne hity rynkowe. Wróciłam do niego teraz i właściwie sama nie wiem, jak Clinique to robi, ale to bezwzględnie najlepiej rozświetlający korektor w pisaku na rynku. Nałożony pod oczy, w okolicy grzbietu nosa i czoła, lub w łuku kupidyna sprawia, że twarz w jednej chwili wygląda na wypoczętą, rozświetloną, świeżą. Nie przesusza skóry, nie wchodzi w jej załamania, jest bardzo trwały i cudownie wydajny. Kiedyś wydawało mi się, że korektory w pisaku praktycznie niczym się nie różnią od siebie, że w każdej marce jest mniej więcej to samo. Ale nie. W Clinique jest coś innego, coś co faktycznie działa. Z ciekawostek loży prasowej napiszę Wam, że jest to ulubiony korektor w tej postaci słynnej makijażystki Lisy Eldridge. Jeśli moje zdanie nie do końca Was przekonuje, na pewno jej to zrobi:)

I to wszyscy moi ulubieńcy lipca. Czy któryś kosmetyk szczególnie Was zainteresował? A może wśród nich macie też swoich ulubieńców? 

27 lipca 2017

OPI Gel Break- zestaw, który uratował moje paznokcie!










Gdy marka OPI odezwała się do mnie z propozycją wysłania do mnie tego zestawu, byłam już zdesperowana. Moje paznokcie łamały się, rozdwajały, kruszyły. W ułamku sekundy wiedziałam, że choć zestaw dedykowany był paznokciom zniszczonym po hybrydzie, a ja hybrydy nigdy na swoich nie miałam, zgodzę się i przetestuję go, w końcu próbowałam już prawie wszystkiego i nic nie pomagało, paznokcie były dosłownie w stanie opłakanym! Tak więc przesyłka do mnie dotarła i nie czekając długo, przystąpiłam do działania. To było dokładnie ponad pół roku temu, mówię Wam, od tamtej chwili praktycznie nie rozstaję się z tym systemem, a moje paznokcie nigdy nie miały się tak dobrze!

Co to jest Gel Break? To zestaw składający się z trzech lakierów oznaczonych cyferkami od 1 do 3. Numer 1. Gel Break Serum - to baza ze specjalnymi pigmentami niwelującymi przebarwienia. Lakier jest perłowy, zatopione są w nim drobinki, jednak po nałożeniu na paznokieć daje efekt matowego wykończenia. Nakładamy go jedną warstwą na całe paznokcie, ja stosuję go z pozostałą dwójką z zestawu, bądź solo, pod lakiery kolorowe czy to OPI, czy innej firmy. 
Po nałożeniu jednej warstwy serum, przystępujemy do nałożenia dwóch warstw numeru 2, czyli Gel Break Color.  Jest to delikatny kolor, który występuje w trzech odcieniach i dopasowuje się do karnacji. Ja posiadam ten oznaczony symbolem NT R03 Properly Pink. Jest to bardzo delikatny róż, prawie niewidoczny na paznokciach, jednak dający tak wspaniały efekt czystych, zadbanych paznoki, o naturalnym kolorze, że już po pierwszej aplikacji nasze dłonie wyglądają na bardzo zadbane. 
Na koniec nakładamy jedną warstwę buteleczki oznaczonej numerem 3, czyli Gel Break Protector. To top coat, który daje idealne, żelowe wykończenie, wspaniały połysk i sprawia, że każdy lakier, czy to ten z systemu, czy kolorowy dowolnej firmy, schnie w ekspresowym tempie, długo utrzymuje się na paznokciach i pięknie błyszczy. 
Cały ten trójfazowy system zawiera unikatową kombinację witamin i minerałów, za zadanie ma w krótkim czasie przywrócić zdrowy wygląd paznokciom, wzmonić je i naprawić. Głównie paznokciom po hybrydzie, ale tak jak wspominałam, moje hybrydy nigdy nie uświadczyły, a po prostu od częstego malowania lakierami, stresu, czy braków w diecie zaczęły być łamliwe. 
Po nałożeniu tych trzech kroków paznokcie wydają się optycznie grubsze, twardsze, błyszczące, jakby zdrowsze. I faktycznie tak się dzieje! Po miesiącu stosowania tylko Gel Break paznokcie przestały się łamać, rosły w ekspresowym tempie, zapomniałam o kruszeniu się, czy rozdwajaniu. Od tamtej pory nawet częściej i chętniej wybieram ten zestaw niż lakiery kolorowe! Sam kolor Properly Pink jest też świetną bazą pod inne kolory, czy wzorki, które czasami serwuję swoim paznokciom. Jestem oczarowana tym systemem, nigdy nie miałam tak dobrej odżywki. 
Wspomnieć należy też o tym, że pojemności wszystkich trzech buteleczek są dość spore, lakiery są bardzo wydajne. Lakiery z poszczególnymi numerkami można kupić także osobno, nie trzeba decydować się na cały zestaw, jednak uwierzcie mi na słowo ( i moim paznokciom też), że warto zainwestować w te trzy kroki, a Wasze paznokcie wrócą do normy!

Jestem ciekawa czy ktoś z Was zna już Gel Break? A może macie ochotę go wypróbować?

8 czerwca 2017

Ulubione kosmetyki Maja































Korzystam z lata ile się da. Uwielbiam te poranki, gdy drzwi na taras są szeroko otwarte, zaparzam kawę i wypijam ją w ogrodzie. Uwielbiam nawet to, że o 5 rano ptaki budzą mnie swoim śpiewem zza okna. Wybaczam gwałtowne burze, czy wiatr.. Lato, wybaczam wszystko, po prostu trwaj! 

Kosmetyki maja przed Wami dzisiaj. Jak zawsze wybrałam tylko te, które najlepiej się u mnie sprawdzają. Ja je kupuję, a Wy?

Resibo Odżywczy Balsam do Ciała to nowość na mojej półce, firma nasza polska, produkuje kosmetyki w pełni naturalne, stawia na odpowiednie składy i jakość. Ceny mają dość przystępne w porównianiu z innymi tego typu produktami na naszym rynku, warto się z nimi poznać. Balsam przeznaczony jest do skóry suchej, za zadanie ma ją zregenerować, wygładzić, uelastycznić. W składzie między innymi wyciąg z miodunki plamistej, olej monoi, olej kukui, masło shea, olej migdałowy, olej abisyński oraz D-panthenol. Balsam mimo to, że bardzo ładnie nawilża skórę, ma dość lekką konsystecję, nie pozostawia na skórze mocno tłustej warstwy, szybko się wchłania. Przyjemnie wygładza skórę i bardzo ładnie pachnie, zapach jest kwiatowo miodowy, wyczuwam w nim także nutkę kokosa. Nie przebił mojego ulubionego balsamu z Kiehls, natomiast jest naprawdę godny polecenia, a ze względu na zapach idealny na wakacje. 

Resibo Kojący Balsam do Ust  Perfector 3w1 to kolejny nowy dla mnie kosmetyk również z firmy Resibo. Tu ogromny plus, osobiście bardzo się z nim polubiłam i polecam ten kosmetyk każdemu! Producent opisuje ten balsam jako 3w1, obiecując, że balsam nawilży nasze usta, wypełni je sprawiając, że będą większe oraz uwydatni ich czerwień, podbijając naturalny kolor ust. Co do dwóch ostatnich średnio się zgodzę, natomiast jego działanie nawilżające jest tak dobre, że przymykam na to oko;) Lekki, nie klei się na ustach, zupełnie bezbarwny, dość długo utrzymuje się na ustach, co sprawia, że są one dłużej chronione. Super skład, wygodna tubka i bardzo fajny zapach mango. Polubiliśmy się, myślę, że zostanie ogromnym ulubieńcem na dłużej. Do kupienia na stronie producenta, podobnie jak balsam opisany wyżej. 

Kiehl's Midnight Recovery Concentrate wrócił do łask po dłuższej przerwie. Stosowałam go dwa lata temu, jego recenzję możecie przeczytać TU. Jakże się cieszę, że do niego wróciłam! Skład w 99% to sama natura, zapach lawendy, który genialnie relaksuje po całym dniu, a do tego działanie, które jest widoczne gołym okiem, bez dwóch zdań. Olejek nakładam na noc, na oczyszczoną skórę twarzy. Wystarczą naprawdę trzy kropelki! Więcej groziłoby zapchaniem cery. Rewelacyjnie nawilża moją suchą skórę, ale nie obciąża jej, wchłania się natychmiast, wygładza twarz, sprawia, że ma zdrowy koloryt, a wszelkie krostki, które ewentualnie mam na twarzy po nocy zmniejszają się, są wyciszone. Zapobiega również powstawaniu nowych niedoskonałości. To serum jest naprawdę fantastyczne, polecam do każdego typu cery. 

Naturativ Otulający Żel pod Prysznic nie raz, nie dwa gościł już w mojej łazience, za każdym razem byłam z niego zadowolona. Nie inaczej jest teraz. Na codzień wolę mydła w kostce, ale dla tych naturalnych, polskich mydeł w płynie jestem w stanie robić wyjątek. Nie przesusza skóry, dobrze ją oczyszcza, jest bardzo łagodny i obłędnie pachnie mieszanką wanilii, karmelu i cytryny. Właściwie każdy żel z tej firmy jest godny polecenia, ale ten zapach jest moim faworytem. Kupicie na stronie Naturativ.

Phenome Gentle Foaming Cleanser z serii dla mężczyzn to w naszym domu drugie już opakowanie genialnej, oczyszczającej pianki do twarzy dla mężczyzn, naszej polskiej marki Phenome. Przeznaczona dla panów, ale używam jej także i jakże genialny to kosmetyk! Delikatnie myje skórę twarzy, nie przesusza jej, nie ściąga, nie podrażnia. Zapach jest bardzo subtelny, nie jest to zapach rodem z serii Old Spice więc drogie panie, spokojnie :) Natomiast większej różnicy między tą pianką, a tą z serii dla kobiet tej samej firmy nie widzę, więc jeżeli jeszcze nie mieliście okazji testować pianek myjących do twarzy od Phenome, to gorąco Wam je polecam. Plus za wydajność! 

Gehwol Lawendowa Kąpiel do Stóp to mój Must Have. O stopy staram się dbać tak samo przez okrągły rok, natomiast latem, z wiadomych powodów, podwajam te działania. Uwierzcie mi na słowo, pielęgnacja stóp zaczyna się od ich kąpieli. Sól ziołowa o zapachu lawendy firmy Gehwol nie ma sobie równych! Już po 10 minutach moczenia nóg w tej soli, skóra jest zmiękczona, wygładzona, odświeżona, odczujecie także ulgę, jeżeli cierpicie na puchnące nogi, zwłaszcza w upały. Jeżeli jest taka konieczność, użyjcie po tej kąpieli jeszcze tarki do pedicure, zapewniam, usunięcie zrogowaconej i twardej skóry zajmie Wam minutę. Uwielbiam, polecam, na rynku lepszej nie znalazłam. W mojej łazience jest zawsze. Do kupienia w aptekach.

I to wszyscy moi ulubieńcy miesiąca:) Jeżeli macie ochotę poznać któryś z dzisiejszych kosmetyków bliżej, dajcie znać w komentarzach bądź wiadomościach, przygotuję wtedy osobny wpis z szerszą receznją. Tymczasem uciekam cieszyć się latem dalej, Wam życzę tego samego! 




5 czerwca 2017

Migawki Maja



1. Radość. 2. Nóżka. 3. Pstryk. 4. Bańki.
5. New babes-Anniel. 6. OOTD. 7. LOVE. 8. Dama.
9. Letnie wieczory pod kocykiem. 10. Mamamood. 11. SUN. 12. Budzić?
13. Ombregirl. 14. Reader. 15. Onthebed. 16. Bookslover.
17. Coffee. 18. Truskawkowy sezon. 19. Morning. 20. Szparagovelove.
21. Kaszotto z botwinką sezonowo spoko. 22.Pavlova. 23. Morninglight. 24. Książka do zabawy.
25. Newin by Resibo. 26. Ulubione. 27. Portrecik rodzinny by one and only Daria Solak. 28. Las
29. Zawsze. 30. Stek. 31. Na smutki domowy budyń najlepszy. 32. Kaszotto I like You.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...