16 kwietnia 2015

Shower Time!































Od dłuższego czasu swoją suchą skórę staram się nawilżać już podczas kąpieli i prysznica. Nie jest tajemnicą, że to właśnie podczas kąpieli i oczyszczania ciała, naruszamy warstwę hydrolipidową skóry, a co za tym idzie, narażamy skórę na mocne przesuszenie, rogowacenie, swędzenie i podrażnienie. W ofercie czy to drogeryjnej czy selektywnej, znaleźć możemy szeroki asortyment produktów do mycia ciała. Kuszą kolorowe butelki, jeszcze bardziej kolorowe zawartości, niespotykane i oryginalne zapachy, często kusi też cena, ale podstawą jest to, że przecież każdy z nas dba o higienię osobistą i jakieś mydło czy też żel pod prysznic kupuje. No i właśnie, tu nasuwa się myśl..jakieś? Czy ważne jest to, aby czytać skład produktów do oczyszczania ciała? Czy warto kierować się tylko zapachem, ceną lub reklamą kupując tego typu kosmetyki? Tu wybór zostawiam każdemu z Was, ja jednak odkryłam, że selektywny wybór kosmetyków pod prysznic w moim wypadku, daje świetne efekty i pielęgnacja nawilżająca mojego ciała, zaczyna się już pod prysznicem.

Na czym skupiam się przedewszystkim wybierając produkt pod prysznic? Na tym, aby nie zawierał drażniących substancji myjących, takich jak SLS czy SLES. Dla mnie to podstawa, bowiem te tanie syntetyczne detergenty, dodawane często do mycia i odtłuszczania pomieszczeń, bardzo skórę przesuszają i podrażniają. Owszem, powodują to, że produkty lepiej się pienią, są bardziej wydajne, ale co za tym idzie często wywołują podrażnienia, wysypki, zabubrzają wydzielanie łoju i potu, bardzo przesuszają skórę. Jeżeli więc macie suchą, wrażliwą skórę, starajcie się unikać tych składników w INCI, bowiem zdecydowanie nie są sprzymierzeńcami Waszego ciała. Dodatkowo staram się wybierać produkty, które prócz braku SLSesów, mają w składzie naturalne olejki, wyciągi z roślin, coś, co faktycznie podczas mycia choć trochę będzie pielęgnowało moje ciało. 
Czy odkąd odstawiłam produkty zawierające syntetyczne detergenty widzę poprawę? Tak, zdecydowanie. Kolor skóry jest zdrowszy, po kąpieli często moja skóra jest tak nawilżona, że nie ma potrzeby wmasowywania w nią balsamu (choć akurat staram się, aby nigdy tego kroku nie pomijać), nie łuszczy się, nie swędzi. Dlatego trzymam się tej łagodniejszej formy mycia ciała i dziś pokażę Wam, jakie obecnie produkty stoją przy mojej wannie i z czego pod tym prysznicem korzystam. 

Isana olejek pod prysznic jest w mojej łazience praktycznie zawsze. Nie stosuję go jednak do mycia całego ciała, ponieważ mimo dwóch olejków w składzie-sojowego i słonecznikowego, nie jest aż tak odżywczy jak pozostałe produkty których używam, ale sprawdza się u mnie genialnie do golenia nóg, zamiast pianki czy innego do tego przeznacznego kosmetyku. Nie przesusza skóry i bardzo ułatwia golenie nóg, do tego jest tani. Minusem jest dla mnie jego zapach, za którym po prostu nie przepadam, oraz trochę słabszy niż SLS detergent w składzie. 

L'Occitane i migdałowy olejek pod prysznic, to produkt już chyba kultowy. Na całym świecie sprzedaje się rewelacyjnie, miliony osób uwielbia go i regularnie do niego wraca. Nic dziwnego, bo ten olejek naprawdę jest świetny. Gęsty, bazujący na olejku z migdałów, olejku z pestek winogron i słonecznikowym, wzbogacony o inne pielęgnujące, łagodzące i nawilżające składniki, oczyszcza delikatnie skórę pozostawiając ją gładką, zregenerowaną i niesamowicie pachnącą, a zapach tego produktu jest chyba tak samo kultowy jak on sam. Mimo to, że jest naprawdę wydajny, ma ogromny minus, mianowicie cenę. Za 250ml tego olejku trzeba zapłacić 75 zł, za pół litrową butelkę 125zł. Ja swoją 500 ml butelkę co jakiś czas uzupełniam refillem, który jest dostępny w salonach marki. Wtedy za pól litra produktu płacimy 110zł. Nadal boli, ale już podczas kąpieli z tym cudownym olejkiem zapominamy o wydatku i cieszymy się piękną, zadbaną skórą:)

Phenome to nasza rodzima firma, która produkuje tylko naturalne kosmetyki, z wysoko wyselekcjonowanych składników opisanych eco certyfikatem. W swojej kolekcji posiada wygładzające mleczko do skóry suchej, które pod prysznicem zamienia się w delikatną piankę myjąc i pielęgnując ciało jednocześnie. Skład bajeczny, bo prócz bazy z roślinnych dobroczynnych wód, znajdziemy tu także m.in. masło shea, olejek z migdałów czy miód. Produkt nie zawiera żadnych drażniących detergentów, więc nie jest gęsty, słabo się pieni, ale skóra po nim jest bardzo ładnie oczyszczona, po kąpieli nie wymaga już nakładania balsamu, jest nawilżona i bardzo gładka. Ogromny plus za zapach, prawdziwy, migdałowy. Świetny produkt, wydajny,

Pat&Rub w swojej kolekcji również posiada wybór żeli pod prysznic, które moim zdaniem są genialne i do których bardzo regularnie wracam. Tu, podobnie jak w przypadku firmy Phenome, wszystkie składniki posiadają eco certyfikat i nie zawierają żadnych drażniących myjących substancji. W tej chwili używam wersji Otulającej żelu, o pięknym zapachu cytryny, wanilii i karmelu, ale lubię każdą wersję zapachową, jaką marka ma w swoim asortymencie, zmieniam je zależnie od upodobań w danej chwili:) W składzie m.in. naturalne polisacharydy, roślinna gliceryna oraz ekstrakt z cytryny. Żel dość dobrze się pieni, ale nie jest gęsty, wiele osób narzeka, że jest za rzadki i podczas kąpieli przecieka przez palce. Myślę, że to kwestia obycia się z tym kosmetykiem, który uwierzcie mi, jest bardzo wydajny! Bardzo dobrze oczyszcza skórę, nawilża ją, nie podrażnia, pozostawia na skórze cudowny zapach. Ogromny ulubieniec. 

W mojej łazience często pojawiają się także naturalne mydła w kostce, żele pod prysznic marki Korres, które uwielbiam, olejki myjące z Pat&Rub, żele pod prysznic z Tołpy, genialny balsam do kąpieli dla mam Babydream. Naturalna pielęgnacja naprawdę świetnie mi służy i polecam ją każdemu, a już zwłaszcza osobom borykającym się z suchą i wrażliwą skórą. 
Jestem ciekawa jakie są Wasze ulubione produkty pod prysznic i co sądzicie o naturalnych produktach do kąpieli?


  1. Mam własnie problem z suchą skórą, ale rzadko sięgam po żele - wolę naturalne mydła w kostce. :-)

    Ale dobrze mi służy Babydream właśnie, nie wysuszyły mi skóry także żele Luvos i Coslys.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Una, polecam wobec tego mydeła w kostce z Pat and Rub, są naprawdę genialne, moje ulubione to nagietkowe. A Babydream jest super:)

      Usuń
  2. Za zapachem tego olejku też nie przepadam i z uwagi na niego chyba przerzucę się na olejek Nivea, który notabene podobno jest naprawdę dobry. Szczerze mówiąc aż tak nie zwracam uwagi na skład w żelach pod prysznic - raczej kieruję się marką czy też zapachem, który musi umilać mi kąpiel. Niestety do żeli Phenome się zraziłam, bowiem jeden z nich mnie uczulił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivea znam i pachnie bardzo podobnie do Isany jak dla mnie, no i działanie ma podobne, czyli zasadniczo większego nawilżenia nie odnotowałam. Jeśli chodzi o Phenome, może jesteś uczulona na jakiś konkretny składnik, który był w tym żelu? Produkty te są raczej dość delikatne, ale fakt, naturalne produkty czasami lubią taki numer wykręcić, w końcu sporo uczuleń jest właśnie na składniki roślinne.

      Usuń
  3. Cały czas zastanawiam się nad zakupem olejku L'Occitane, ale ta cena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L'occitane uwielbiam i na suchą skórę rządzi ( na "Saharę" - uwielbiam to określenie) kiedyś mieli miniaturki w sprzedaży to warto poszukać i zaryzykować kilkanaście zł a nie od razu 75 :)

      Usuń
    2. Też mam suchą skórę i powoli zmieniam kosmetyki myjące na dostosowane do jej potrzeb. Które żele Tołpy polecasz? Czekam na podobny post o balsamach. Pozdrawiam, Justyna

      Usuń
    3. No niestety, cena powala jak za produkt pod prysznic, niemniej..naprawdę jest świetny!

      Usuń
    4. Justyna, z Tołpy uwielbiam serię z czarną różą, ale właściwie każdy inny od nich też mi pasował, nie są drogie i są dość wydajne, polecam wypróbować zapach w Rossmannie i coś kupić:)

      Usuń
  4. Loccitane uwielbiam, nad phenome ciągle suę waham i nie wiem czy warto...Isany nieznoszę. Czekam na podobny post o balsamach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mleczko migdałowe z Phenome polecam, świetnie myje i zupełnie nie przesusza skóry. Zapach iście migdałowy:) Post z pielęgnacją ciała już niebawem się pojawi:)) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ja od dłuższego czasu stosuję żel do mycia dla dzieci Oilatum- to chyba jedyny produkt, po którym po kąpieli nie sypie mi się skóra. Brakuje mi w nim tylko zapachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie, brak zapachu to mankament przy naturalnych czy delikatnych i skutecznych produktach, mam podobnie ostatnio z mydłem szarym do rąk Barwy, genialne, nie przesusza zupełnie dłoni przy bardzo częstym ich myciu, a nie ma zapachu..ale coś za coś.

      Usuń
  6. Ostatnio również przerzucam się na naturalną pielęgnację, na pewno wypróbuję produkt z phenome, generalnie uwielbiam ich kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z Isany mam krem do rąk jest rewelacyjny często noszę go z sobą. A olejek pewnie fajny ale cena... może poczekam na jakieś promocje

    OdpowiedzUsuń
  8. ja bardzo lubię sięgać po olejki zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W moim przypadku SLS i SLES nie przeszkadza więc mogę używać nawet zwykłych żeli Balea, ale lubię też te bardziej "wyszukane";) miałam chęć na ten olejek L'occitane, ale cena trochę boli zwłaszcza, że już trochę przejechałam się na tej marce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, marka ma swoje hity i niestety kity, niemniej jak już coś się sprawdza to lubię do tego wracać:)

      Usuń
  10. Tez staram sie uzywac takich naturalnych rzeczy do kapieli, bo o ile moje wlosy toleruja szampony z SLS, to moja skora nie przepada za silnymi detergentami. Produkty Phenome musze przetesowac :) Lubie podobnie jak ty zele z P&R i Babydream ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam ten migdałowy olejek pod prysznic <3
    cudownie pachnie i nawilża

    OdpowiedzUsuń
  12. znany mi jest olejek z l'occitane, lubię i to bardzo ;)
    za to pat&rub z tej serii miałam peeling i mam też masło, którego jeszcze nie otwarłam, dla mnie ta linia w sam raz spisuje się jesienią i zimą, jest taka słodka i ciepła zarazem, wiosną i latem postawiłabym jednak na coś bardziej orzeźwiającego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lato polecam Ci zatem serię z żurawiną, bardzo świeżo pachnie a jest równie rewelacyjna:)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Ja tak średnio, jak wspomniałam, ale do golenia nóg jest niezastąpiony:)

      Usuń
  14. do kąpieli i pod prysznic lubię Yves Rocher oraz Original Source :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Original Source wysusza mi skórę na wiór:(

      Usuń
  15. Ciekawi mnie to cudeńko z l'occitane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudeńko, dokładnie tak można to określić;)

      Usuń
  16. Ja kocham najmocniej żele z Bath & Body Works! Za konsystencję, zapachy i idące za tym bajeczne podprysznicowe doznania <3 :)

    Choć dziś wyjęłam z szuflady zapasowej Patka kokos + trawka! Muszę tylko pamietać by lać w zagłębienie dłoni! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe dokładnie! MArti, a może w duecie z patkowym żelem sprawdzi się myjka? Nie będziesz miała problemu z konsystencją i będzie wydajniej? To kwestia przestawienia się z gęstych żeli z SLS, niestety.

      Usuń
  17. To mydełko z L'Occitane mnie bardzo kusi, no, ale ta cena..

    OdpowiedzUsuń
  18. Odnalazłabym się u Ciebie pod prysznicem ;P Z Twoich ulubieńców osobiście nie znam żadnego. Z P&R miałam kiedyś żel hipoalergiczny, był super. Szczerze mówiąc wczesniej nie przywiązywałam wagi do produktów myjących, ale z powodu ostatniej suszy przerzuciałam się na produkty bez SLS i faktycznie zmiana jest diametralna! Babydream fur Mama polubiłam bardzo, balsam Kneipp pod prysznic również się sprawdził, a teraz używam płynu P&R Sweet pod prysznic. Widziałam też w necie, że ostatnio pojawił się w serii Babydream fur Mama żel pod prysznic, muszę obadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ten żel też muszę koniecznie sprawdzić, ciekawe, czy już jest stacjonarnie w Rossmannie! Sweet mam zamiar kupić, ale nie dla siebie;) Wolę jednak, jak tego produkty pachną.

      Usuń
    2. Wczoraj widziałam ten nowy żel w Rosku, ale 250 ml kosztuje tyle co 500 ml butla płynu do kąpieli. Widziałam też krem ujędrniający z tej linii, nie wiem czy wcześniej był dostępny.
      Żel Sweet pachnie bardzo przyjemnie, lekko gruszkowo ;) Przyjemny jest :)

      Usuń
  19. uwielbiam serię otulającą z pat&rub :)

    OdpowiedzUsuń
  20. jest jeszcze w rossmannie olejek pod prysznic wellness&beauty ( aktualnie w promocji :P)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...