3 marca 2015

February Beauty Favourites


































Czy jest ktoś prócz mnie, kto równie jak ja nienawidzi lutego i w kalendarzu skreśla czerwonym krzyżykiem każdy jego mijający dzień? Jeśli tak, na pewno rozumie mój ból, kiedy po setkach dni życia w ciemnościach, wiatrach i mrozach czekam na pierwsze promyki słońca, z utęsknieniem zaglądając do szuflady, gdzie wiosenne buty aż proszą się, żeby je założyć. Zimo, odejdź już! Luty ma na pewno swoje plusy..no, jeden plus, jest po prostu krótki :) I dlatego też zleciał (no w końcu dziś DWUDZIESTYÓSMY!) bardzo szybko, ale udało mi się wyłonić kilka kosmetyków, które w tym najkrótszym miesiącu w roku służyły mi tak świetnie, że postanowiłam dziś wspomnieć o nich na blogu. Któryś Was zainteresował? Super, po prostu je kupcie, są sprawdzone i godne polecenia. Zaczynamy. 

PIELĘGNACJA

Pat&Rub Hipoalergiczny żel pod prysznic sahara, tak jednym słowem mogę opisać swoją skórę w tej chwili. Autentycznie, od stóp do głowy moja skóra, choć nawadniania litrami wody i soków od wewnątrz dziennie, woła o nawilżenie. Norma, w tym okresie zmęczona zimą, warstwami szortkich ubrań (wełniane swetry, naprawdę was lubię, ale ile można) jest przesuszona i podrażniona, dlatego właśnie teraz staram się o nią dbać wyjątkowo. Zaczynam już pod prysznicem i tu ograniczyłam produkty z SLS, które przyczyniają się, przynajmniej u mnie, do szybszego przesuszania naskórka. Delikatny, hipoalergiczny żel, który składa się w stu procentach z organicznych i naturalnych składników to teraz dla mnie wybawienie. Delikatnie myje, nie narusza warstwy hydrolipidowej skóry i przyjemnie pachnie. Sprawdzony nawet na najwrażliwszej skórze twarzy, pełna piątka z plusem. 

L'Occitane Karite 20% Hand Cream to sprawdzony wybawiciel suchej skóry dłoni, które teraz potrzebują głębokiej regeneracji. Gęsty, bardzo odżywczy, wchłania się natychmiastowo, zostawiając na dłoniach ochronną warstwę, która pachnie...i pachnie...i pachnie. Dla mnie numer jeden wśród kremów do rąk.

MAKIJAŻ

Korres Long Lasting Eyeliner w kolorze 02 Brown to u mnie totalna nowość, a już trafił do grona ulubionych kosmetyków do makijażu. Wyjątkowo miękka, ale BARDZO trwała kredka do oczu, nawet tych najwrażliwszych. Bardzo ładnie się rozciera i trwa na powiekach długie godziny, nawet bez bazy. Dostępna w kilku kolorach, więc jeżeli szukacie naprawdę dobrej kredki, która zaskoczy Was trwałością i intensywnością koloru, ta jest zdecydowanie dla Was. 

Pat&Rub BBB od kilku lat, właśnie zimą, sprawdza się u mnie bezbłędnie. Na zdjęciach widzicie jego mini wersję w kolorze ciemniejszym, którą na stronie producenta możecie kupić za 10zł. Wydajność jest niesamowita, więc jeżeli stosujecie ten krem na przemian z innymi podkładami, lub po prostu chcecie go wypróbować, warto kupić taki mały pojemniczek. Bardzo ładnie kryje drobne niedoskonałości, wyrównuje kolor i nawilża cerę. Na moim blogu pojawiła się już pełna recenzja tego kremu BBB, jeżeli macie ochotę na więcej, odsyłam Was do niej.

Urban Decay Primer Potion w odcieniu Original polecana była już przez tyle osób, że jestem zadowolona, iż w końcu i ja mam okazję przekonać się o fenomenie tej bazy pod cienie. Faktycznie, pięknie podbija kolor każdego cienia, czy to w pudrowej, klasycznej wersji, czy mojej ulubionej kremowej i przedłuża trwałość na wiele godzin. Do tego ta mega wydajność, same plusy!

Revlon Super Lustrous Lipcolor w kolorze 014 Sultry Samba , to pomadka, którą pierwszy raz zobaczyłam u koleżanki i wiedziałam, że ten kolor prędzej czy później (zdecydowanie już) musi trafić w moje (usta) ręce. Piękny, trochę neonowy róż, którego intensywność możemy stopniować poprzez nakładanie kolejnych warstw. Pomadka jest mega trwała, nawet wklepana delikatnie palcem dla dziennego, naturalnego efektu, trzyma się na ustach przez długi czas. Wykończenie jest jak dla mnie matowe. Musicie sprawdzić ten kolor w perfumeriach, zdecydowanie Must Have na nadchodzącą wiosnę. No i na te ciężkie, ostatnie dni zimy również:)

Essie All In One Base to moja nowa odżywka, którą stosuję przed każdym malowaniem paznokci. Zastąpiła mi odżywkę z Eveline, z którą w ostatnim czasie musiałam się rozstać ze względu na zawartość formaldehydu. Baza z Essie ma za zadanie wzmocnić nasze paznokcie jak odżywka, a to za sprawą witamin i oleju arganowego w składzie, oraz wygładzić powierzchnię paznokcia i przygotować go na nałożenie kolorowej emalii. Sprawdza się wyśmienicie, paznokcie są mocne, nie łamią się, a każdy kolor, który nakładam trzyma się bez uszczerbku do kilku dni. Plus za konsystencję, która nie jest gęsta. 

Essie Ballet Slippers w lutym lądował na moich paznokciach najczęściej. To taki klasyk, który po prostu trzeba mieć. Delikatny, klasyczny i elegancki. Trwałość oczywiście bez zarzutu i chociaż wymaga do pełnego krycia dwóch wartstw, nie smuży przy tym i nie rozlewa się na skórkach. Kto jeszcze go nie ma, musi to zmienić!

I to wszyscy ulubieńcy lutego. Odliczam dni do prawdziwej wiosny, a Wy zostawcie komentarze i podzielcie się w nich co sądzicie o moich lutowych typach, oraz jak radzicie sobie z tym prawie wiosennym przesileniem!
  1. miałam bazę z essie co prawda nie tą ze zdjęcia, ale też była super, wzmacniała paznokcie i przedłużała trwałość manicure przy czym nie było niespodzianek w postaci zabarwionych paznokci po zmyciu lakieru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, tu również płytka jest bardzo dobrze chroniona przed farbowaniem:)

      Usuń
  2. Ja również nienawidzę lutego i z utęsknieniem czekam na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polubiłam ten krem do rąk L'Occitane :) a na wiosnę planuję wypróbować bazę pod cienie UD i lakiery Essie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie produkty są godne polecenia:)

      Usuń
  4. Współczuję kłopotów z suchą skórą ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim sezonie jak teraz niestety daje w kość, ale na szczęście kosmetyki dają radę i pomagają:)

      Usuń
  5. O, ja wlasnie mam zamiar kupic Ballet Slippers z Essie, ten kolor chodzi za mna od dawna, mimo ze nie jestem lakierowym maniakiem :) Ta baza z UD jest swietna, ja w ogole nie wyobrazam sobie juz nakladania cienii bez bazy szczerze mowiac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakier musisz kupić koniecznie, klasyka w pięknym wydaniu! A baza, potwierdzam, super:)

      Usuń
  6. "Baletki" z Essie są super :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też nie znoszę lutego.
    Bardzo mnie zaintrygowała ta szminka Revlon ponieważ właśnie takiego koloru szukam na wiosnę. Dzięki Tobie chyba znalazłam ideał, ale oczywiście jeszcze muszę ją zobaczyć w drogerii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź na żywo koniecznie, bo jest trochę jaśniejsza niż na zdjęciach, cudo:)

      Usuń
    2. Sprawdziłam i kupiłam - właśnie o taki odcień mi chodziło:) Bardzo Ci dziękuję za inspirację:)

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc;)

      Usuń
  8. Też nie cierpię lutego, to dla mnie zawsze miesiąc wyjęty z życia ;)

    xx, Marta / martberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko co tu masz tez lubię z wyjątkiem lutego :) Krem do rak L'Occitane uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podpisuję się pod uwielbieniem dla bazy Urban Decay! Krem L'Occitane darzę raczej jedynie sympatią, a płyn Patkowy jak wiesz, przecieka mi przez palce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Patkowy żel znalazłyśmy już chyba rozwiązanie? :P

      Usuń
    2. Taaaaaak! Ale się skończył hipek! :( chlip
      Mam jeszcze w zapasach z serii z trawką! Wykorzystam Twój sposób! :D

      Usuń
  11. Krem L'Occitane bardzo lubię. Z kosmetyków do mycia na moją również strasznie suchą skórę dobrze działa płyn do kąpieli z Roska Babydream für Mama, pachnie tak samo jak olejek z tej serii. Z Essie używam aktualnie jako bazy Nourish Me. Też jest przyjemna i bardzo wydajna :) Pomadka już iście wiosenna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyn Babydream również bardzo lubię, ale wykończę tą wielką prawie pół litrową butlę, mam ochotę na coś innego:))

      Usuń
  12. Baza z UD jest fantastyczna, już niemal zapomniałam czym są rolujące się cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i jak w końcu mam tą przyjemność ją stosować:)

      Usuń
  13. Baza UD jest jedną z moich ulubionych, więc nie dziwię się widząc ją w Twoich ulubieńcach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, ze w Douglasie nie ma Revlonu, bo ich pomadki maja swietne odcienie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bazę UDPP bardzo lubię, ale kusi mnie od pewnego czasu Lime Crime :)

    OdpowiedzUsuń
  16. L'Occitane Karite 20% Hand Cream też posiadam i jestem zadowolona :)
    fajne kosmetyki tak poza tym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Baza UD dzisiaj do mnie przywędrowała :-) Mam nadzieję, że będę równie zadowolona jak ty :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tez z utesknieniem wypatruje wiosny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, zdaje się, że nigdy nie nadejdzie.. :(

      Usuń
  19. Musze znowu wrócić do kremu do rąk z L'Occitane, pamietam, ze spisywały sie u mnie dobrze ;) jeśli chodzi o te pomadki z Revlonu, to w tym miesiącu ukochałam sobie odcień Pink In The afternoon, który gościł w Śniadaniu u Tiffaniego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, super! Sprawdzę kolor na necie za chwilkę:)

      Usuń
  20. Krem do rąk L' Occitane bardzo lubię :) Natomiast na Patkowy żel mam wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te żele są świetne, polecam każdy jeden:)

      Usuń
  21. Pomadka Revlon wygląda bajecznie, muszę ją dorwać na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdzie ta kredke do oczu mozna zakupic ?

    OdpowiedzUsuń
  23. lakiery essi bardzo lubię mam w swojej kolekcji 3 niedługo zrobię wpis. Tego nie miałam ale się skuszę. Lubię delikatne kolorki w mojej pracy jak najbardziej przydatne

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapóźniona jestem, ale - krem L'Occitane to moj najulubieńszy krem wszechczasów, kocham, kocham, kocham, szkoda tylko, że oni się tak cenią ;) Bazę UD miałam w próbce do palety Naked 3, i wiem, że na bank zaopatrzę się w pełnowymiarówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, ogólnie kosmetyki L'Occitane mogłyby by tańsze.

      Usuń
  25. Przepiękny kolor pomadki! Zawsze urzekają mnie takie neonowe róże! :)

    Bardzo lubię odżywki z Essie, kiedyś namiętnie używałam Nourish Me, która niestety zniknęła już z półek, a teraz moją ulubioną jest... chyba Millionails. Na pewno zastanawiałam się nad All In One, ale moja ma taki beżowy odcień, więc to chyba jednak Millionails :)

    Bazę UD pokochałam i ja! Używam właśnie próbki, dołączonej do palety Naked, tyle, że na początek wybrałam kolor Sin, który ma nieco perłowe wykończenie, ale dzięki temu przepięknie rozświetla oko i jego okolice, a przy tym nie zmienia wykończenia nawet matowych cieni. Tylko trzeba ostrożnie ją aplikować, żeby nie wyjechać z tym rozświetleniem na noc albo zbyt nisko pod oczami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej Twojej odżywki z Essie nie kojarzę, ale z tej AIO jestem naprawdę zadowolona, więc na przyszłość polecam:) Również w palecie Naked miałam zestaw próbek dostępnych od nich baz, ale jeszcze żadnej nie próbowała, co oczywiście jeszcze się zmieni:) Pozdrawiam!

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...