1 grudnia 2015

Ulubieńcy listopada
































Listopad. Najmniej lubiany przeze mnie miesiąc właśnie się skończył. Odliczanie czas start! Odliczanie do wiosny oczywiście,  chociaż nie ukrywam, że na Boże Narodzenie też już czekam z wytęsknieniem :) Ozdabiacie już swoje mieszkania świątecznymi gadżetami? Czujecie już klimat świąt? 

Zapraszam na moich ulubieńców minionego miesiąca. Nie jest ich dużo, ale pod każdym produktem mogę podpisać się obiema rękami, są po prostu genialne! 

PIELĘGNACJA

Aesop Rejuvenate Intensive Body Balm, to mój powrót po dłuższym czasie do tego produktu. Nie wiem dlaczego przez ten czas go nie używałam, może dlatego, że w międzyczasie na polskim rynku pojawiło się wiele naturalnych, ciekawych kosmetyków, które chciałam wypróbować i ten sprawdzony balsam australijskiej firmy czekał na swój come back. Cieszę się, że dałam mu szansę na powrót, zwłaszcza teraz, w te zimne dni, kiedy jego aromatyczny zapach rozgrzewa i otula, niczym ciepły, wełniany sweter. Zapach jest obłędny, ciepły, korzenny, z nutką mandarynki i wanilii, trzeba to po prostu poczuć, a konsystencja mimo to, iż lekka i szybko wchłaniająca się, zadowoli wszystkich posiadaczy suchej skóry, bo odżywienie i nawilżenie jest tu na najwyższym poziomie. Osobiście bardzo polecam, z naciskiem na ten sezon.

Suki Radical Results Youth Serum ze sklepu Organicall.pl przyjechało do mnie dopiero w drugiej części listopada, ale efekty, które dosłownie zauważyłam już po pierwszym użyciu, zmusiły mnie wręcz aby zamieścić je już w tych ulubieńcach. Serum ma za zadanie nawilżyć cerę, dodać jej blasku, wyrównać drobne linie i zmiarszczki, dodać skórze energii, a wszystko to w małej buteleczce wypełnionej w stu procentach naturalnym dobrem. Lekka i żelowa konsystencja pięknie współpracuje z każdym kremem, a cera już po pierwszej aplikacji naprawdę wygląda i czuje się lepiej. Trzymam kciuki, aby tak kapitalnie dalej dbał o moją skórę i za jakiś czas wrócę z pełną jego renecją. Na tą chwilę mogę powiedzieć, żę jest to moje odkrycie tego roku!

Body Boom zbombardował dosłownie Instagram i blogi w ostatnim czasie, teraz już wiem dlaczego robi taką furorę. Naturalny kawowy peeling, wzbogacony masą dobroczynnych olejków, tak świetnie wygładza ciało, ujędrnia je, nawilża, że mam ochotę stosować go codziennie. Ale wystarczy tylko dwa, trzy razy w tygodniu, aby cieszyć się mega gładką, elastyczną i nawilżoną skórą! Cały ten efekt podbija zapach, piękny, czekoladowo kawowy, który jeszcze przez kilka godzin utrzymuje się w łazience po prysznicu oraz na ciele. Rewelacja, koniecznie wypróbujcie!

Clarins Radiance Plus Golden Booster to magiczne kropelki samoopalające do twarzy. Moim numerem jeden wśród samoopalaczy do twarzy od wielu lat jest mleczko opalające Clarinsa, ale niedawno butelka sięgnęła dna i postanowiłam dać szansę temu preparatowi, zwłaszcza, żę jego stosowanie jest o niebo przyjemniejsze od poprzednika. Wystarczą dwie kropelki dodane do naszego codziennego kremu, którego akurat używamy do twarzy, a delikatna, bardzo naturalna opalenizna bez smug i co najważniejsze, bez charakterystycznego smrodku pojawia się już po kilku godzinach. Świetny, myślę o tym, aby wypróbować jego wersję do ciała! Plus za fantastyczną wydajność.

MAKIJAŻ

MAC Patent Polish Lip Pencil w kolorze Go for Girlie to cukierkowy róż, który gościł na moich ustach praktycznie codziennie! Nie jest to na tyle mocny kolor, aby zarezerwowany był tylko na wieczór, ale jest widoczny i moim zdaniem pasował będzie do każdej karnacji. Bardzo lubię te kredki Maca do ust, bo nawilżają, są trwałe i daję piękny efekt na ustach, delikatny, przypominający błyszczyk. Na zimę super, zwłaszcza, że aplikacja nie wymaga nawet użycia lusterka!

I to wszystkie produkty, które zdecydowanie umiliły mi smutny i deszczowy listopad. Znacie któryś produkt? Jacy byli Wasi ulubieńcy ostatniego miesiąca?


  1. O tak, balsam Aesop jest genialny i uważam, że nie ma sobie równych :) Kropelki Clarins oraz kredkę MAC również bardzo lubię. Natomiast serum bardzo mnie zaciekawiło. Zresztą peelingu też jestem ciekawa, ale muszę wstrzymać się z zakupem bo kilka dni temu zamówiłam podobny produkt od Frank Body. Teraz czekam na paczkę i zaczynam testy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlena, serum jest genialne! Podobnie jak peeling, myślę, że Frank Body będzie bardzo podobny. No tyle, że Body Boom jest polski;)

      Usuń
  2. Balsam Aesop brzmi cudownie <3 Podobnie jak serum, zapisuję oba produkty na liście do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z obu napewno będziesz zadowolona:)

      Usuń
  3. Serum ma jakas straszna cene :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tanie, to fakt, ale skład, wydajność i działanie rekompensuje ten wydatek.

      Usuń
  4. Suki <3 uwielbiam peelingi! Kupilam balsam pod oczy, ale nie podszedl mi niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peelingi mam w planie wypróbować! No szkoda z tym balsamem pod oczy, ale wiadomo, że zawsze w danej firmie coś jest rewelacyjne, a coś niestety kuleje:/

      Usuń
  5. Nic nie znam ale wszystko mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Same cukierasy <3 Peeling kawowy z chęcią wypróbuję. Z kredek do ust używam Sisley Phyto-Lip Twist, również jest bardzo przyjemna. Mówisz, że serum Suki jest takie porządne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, peeling jest genialny, serio, plus świetny skład no i polski produkt. Serum mi bardzo podpasowalo, jestem na tak:)

      Usuń
  7. uwielbiam Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie wykańczam balsam do ciała z Clarins i Aesop jest kolejny na mojej liście, myślałam właśnie o tym lub o geranium, ale już wiem, który będzie pierwszy. Z Aesop jestem jeszcze ciekawa serum do twarzy parsley... Teraz ważne pytanie: Czy mogłabyś polecić krem do twarzy dla mężczyzn? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu rejuvenating jest fajniejszy od geranium, ale najlepiej wypróbować dwa aby wybrać coś dla siebie;) Dla mężczyzn polecam kremy Biotherm, Clarins oraz Pat&Rub!

      Usuń
  9. ładny odcień tego MACa a jeśli chodzi o peeling to nie lubię kawy bo farbuje

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupiłam ten peeling i po pierwszych użyciach jestem bardzo zadowolona. Mam wersję kokosową, bo ja nie przepadam za czystą kawą, a ten oryginalny kupiłam dla szwagierki na święta - mam nadzieję, że jej się spodoba;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, bo ta oryginalna wersja pachnie jak czekolada!:)

      Usuń
  11. ta kredko-pomadka Mac ślicznie się jawi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na serum Suki mam ogromną ochotę, zresztą produkty Aesop też bardzo mnie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ładnego dzieciaczka masz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo osób zachwala sobie ten peeling, ale nie mogę się do niego przekonać, bo już bardzo długo robię swój kawowy, który sprawdza się znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni Ciebie rozumiem, bo sama też często korzystałam z takiego domowej roboty, ale ten jest w pełni naturalny i wzbogacony przyjemnymi olejkami, które genialnie pielęgnują dodatkowo skórę;)

      Usuń
  15. Firma Suki jest mało popularna w PL. Miałam przyjemność o ile tak to można nazwać... stosować wymienione przez Ciebie serum. Niestety nie podzielam Twojego zachwytu. Jestem posiadaczką cery suchej, bywa, że i bardzo przesuszonej, serum jakoś jej diametralnie nie nawilżył/nawilżał. Po każdorazowym użyciu czułam ściągnięcie, chwilowe lepienie. Ty też tak masz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm..tak, u mnie skóra po aplikacji jest chwilowo napięta i owszem przez kilka sekund tylko się lepi, ale napięcie jest raczej tego dobrego typu, jakby składniki napisały po prostu delikatnie skórę. Nakładam natychmiast krem i serum u mnie zdecydowanie podbija działanie kremu, też mam bardzo suchą i wrażliwą cerę, ale u mnie efekt jest super. Natomiast wiadomo, że jednak każdemu będzie pasowało coś innego..taka kolej rzeczy;)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...